Czarna maseczka węglowa do twarzy | Bielenda


Tym razem post zacznę od najważniejszych informacji - czyli mojego typu cery. Otóż mam cerę mieszaną, w kierunku tłustej ze skłonnościami do trądziku. Do tego jest wrażliwa. Kosmetyki pielęgnacyjne wybieram jednak bardzo różne. Nie skupiam się na cerze mieszanej. Do tłustej nie kupuję raczej nic. Tym razem kupiłam maseczkę do cery suchej i wrażliwej. Jak się spisała? Zapraszam do czytania. 


Oczywiście, mój geniusz nie pozwolił mi zrobić zdjęcia przed jej użyciem, dlatego na zdjęciach jest przecięta - otwarta. Użyłam jej już dwa razy, a jeszcze na co najmniej raz wystarczy. Zaczęłam od wydajności, bo jak na 8 gramową saszetkę to jest spora. A to wszystko za około 2,50 zł.


Jest to maseczka z aktywnym węglem. Co za tym idzie - jest czarna. Łatwo rozsmarowuje się na twarzy. Gdy wysycha, robi się jaśniejsza. Ciągnie trochę skórę, więc preferuję spryskiwanie jej wodną mgiełką. Wtedy można mieć ją na twarzy troszkę dłużej. 

Zmywanie jest męczące. Dlatego opracowałam własny sposób. Mokrymi chusteczkami ściągam co się da, a dopiero potem myję buzię wodą. Tak nie nabrudzę i szybko mi z tym pójdzie. 

Działanie na twarz jest świetne! Cera jest rozjaśniona, wygładzona i zmatowiona. Po jej użyciu czuję się, jakbym użyła też peelingu. Myślę, że za tę cenę, wydajność i właściwości dobrze jest ją kupić. 

Lubicie takie maseczki? 

2 komentarze:

  1. Teraz wszyscy szaleją na punkcie tych węglowych maseczek. Ja osobiście nigdy nie stosowałam żadnej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kupiłam, bo bardzo lubię Bielendę. I przepadłam :)

      Usuń

Copyright © 2014 Koci punkt widzenia , Blogger