Kończy się pierwsza połowa roku - a czy ty zdążyłeś wziąć się do działania?


Mamy końcówkę maja. Został miesiąc i skończy się pierwsza połowa tego roku. Pamiętasz jeszcze twoje plany i postanowienia na 2017 rok? Nie? A dlaczego? Przecież tak bardzo tego chciałeś. Przypomnij sobie tą motywację do działania w pierwszym tygodniu (znaczy, jak już wytrzeźwiałeś dobrze po Sylwestrze). Była niesamowita. A teraz? Gdzie się podziała?


Zauważyłam, że ludzie mają skłonności do planowania. Planujemy wszystko: dzień, weekend, wakacje, życie, zakupy, mieszkanie, karierę. Planujemy i planujemy. Ale problem leży w tym, że nie robimy nic po za tym. Zostajemy na etapie planowania. Bo pogoda nie taka, bo za ciepło, bo za zimno, bo Kot jest chory, bo nie mam siły, bo włosy mi się nie układają, bo sąsiadka z naprzeciwka jakoś przecież żyje, a nic nie robi. Bo... Takich bo jest bardzo dużo i w sumie mogłabym wymieniać w nieskończoność. Kiedyś zapisywałam wszystkie wymówki, jakie nie pozwalały mi uprawiać sportu. Okazało się, że uzbierało się ich naprawdę sporo. Ale wiesz co? Żadna z nich nie była prawdziwą przeszkodą i po przeanalizowaniu ich stwierdziłam, że te wymówki nie mają sensu, a w czasie, w którym je wymyślałam, mogłam zrealizować cały trening. 

Ćwiczenie 1. 

Weź kartkę i długopis. Pomyśl o jednej rzeczy, którą chciałabyś zrobić, ale z jakichś powodów tego nie robisz. Pomińmy np. bieganie, jeśli jesteś na wózku inwalidzkim. Nie chciałam tu nikogo obrazić, ale pokazuję, że chodzi o naprawdę realne przeszkody. A teraz zapisz wszystkie wymówki, które nie pozwalają ci tego zrobić. Na koniec przeczytaj je dokładnie i przeanalizuj. Wykreśl te, które nie są w ogóle z tobą powiązane. Potem wykreśl te zupełnie bezsensowne, a jeśli coś jeszcze zostało - zastanów się, czy to jest realna wymówka. Jeśli nie - pozbądź się jej. 

To ćwiczenie ma na celu pokazanie ci, jak beznadziejne wymówki mają ludzie. Po dokładnym przeanalizowaniu może się okazać, że możesz wstać i zrobić od razu to, co chciałeś zrobić od bardzo dawna. Niesamowite - prawda? 

Są jednak takie postanowienia, że wymówki mamy realne. Jak sobie z takimi radzić? 

Jeśli nie jest to coś, czego nie da się przezwyciężyć (choroba itp.) zastanów się, co możesz zrobić, by ten cel osiągnąć. Są takie cele, które wymagają środków pieniężnych. Rozumiem - czasem naprawdę trudno uzbierać określoną kwotę. Pomyśl więc, ile dokładnie ci potrzeba. Następnie przemyśl, czy jesteś w stanie oszczędzić tyle jeszcze w tym roku. Jeśli jest to powiedzmy 300 zł - są szanse. Jeśli 5000 zł - lepiej to rozłożyć w czasie. Policz, ile miesięcznie musisz oszczędzić, z czego możesz zrezygnować, jak możesz zdobyć dodatkowe pieniądze. Pamiętaj, nie ma sytuacji bez wyjścia!

Tak samo w kwestii innych postanowień. Pomyśl, co cię ogranicza. Rozplanuj dokładnie w czasie co, kiedy musisz robić. Najlepiej zrób to na ładnej kartce i powieś ją w widocznym miejscu. Wyznacz sobie nagrody (takie małe, ale przyjemne), które otrzymasz, gdy uda ci się zrealizować poszczególne etapy swojego planu. Tak samo kary - jeśli nie trzymasz się postanowień. Postaraj się, żeby kara naprawdę była odczuwalna. (Jeśli nie oglądasz telewizji, to dzień bez niej nie jest karą!, ale zrezygnowanie z odcinka serialu, który bardzo lubisz - owszem.) 

A teraz podnieś tyłek i bierz się do działania! Nikt tego za ciebie nie zrobi. 

Lepiej obudzić się teraz, niż po Bożym Narodzeniu. Przez 7 miesięcy da się jeszcze wiele zrobić!

POWODZENIA! :) 

8 komentarzy:

  1. Mega fajna motywacja :D polecam książki Reginy Brett dają dużo pozytywnej energii :D i motywacji do działania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co mnie ogranicza? Niestety sama jestem swoim największym ograniczeniem :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Z innych książek, które naprawdę zmieniły moje życie to Droga Artysty, właśnie kończę ją przerabiać, polecam!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Koci punkt widzenia , Blogger