Rolki w szkole, tresura Kota i ginekolodzy | Tygodnik


Już minął tydzień! Pierwszy tygodnik powstał dokładnie 7 dni temu, a dziś mobilizuję się do napisania kolejnego. W końcu zawitało do nas słońce i natchnęło mnie energią do działania. Szkoda, że moje siły nie pokrywają się z chęciami, ale mam nadzieję, że niedługo wszystko się unormuje. Dziś zaliczyłam spacer, a jego skutkiem jest bukiet kwiatów, który widzicie na zdjęciach. Takie lubię najbardziej - spontaniczne i kolorowe. 


Myślę, czy działo się coś takiego ciekawego w tym tygodniu. Poniedziałek w szkole miałam wolny. W tym roku matury pisze mój rocznik (liceum) i 1997 (technikum). Ja za rok. Przez to mam rok na powtórki z biologii, matmy, polskiego i angielskiego (wszystko w rozszerzeniu). Z drugiej strony - ten rok szkolny to ostatni taki w miarę luźny. W przyszłym czeka mnie Studniówka - już się nie mogę doczekać!


W czwartek, gdy zaczęło się robić ciepło, postanowiłyśmy wziąć z przyjaciółką na drugi dzień rolki. Pogoda na szczęście dopisała i całą pierwszą lekcję przejeździłyśmy na stawach oleśnickich i po mieście. W końcu dojechałyśmy do szkoły i, nie ściągając rolek, dotarłyśmy na piętro. Miny ludzi były bezcenne. Niektórzy oczywiście śmiali się, ale nam to nie przeszkadza. Jeśli śmieje się z nas osoba, która ma nudne życie - nam jest to obojętne. W sumie, skoro im coś przeszkadza, nie muszą patrzyć. Nikt ich do tego nie zmusza. Nawet dyrektor szkoły nie miał nic przeciwko. A my miałyśmy jakąś odskocznię (albo odjazd) od szkolnej monotonii. Jedynym minusem byli ludzie na korytarzach, na których trzeba uważać :) 

Ostatnio zaczęłam też bardziej wychowywać Kota, którego wychować się oczywiście nie da. Tresowanie wchodzi w grę tylko wtedy, gdy mu się chce - a zdarza się to rzadko. Zauważyłam też, za zaczyna mnie traktować na równi z sobą, albo w sumie nawet gorzej - jako osobę mało inteligentną. Bawił się ze mną nawet w "Raz, dwa, trzy, Baba Jaga patrzy!". Na spacery jest ostatnio zbyt leniwy, ale i tak go codziennie zabiera. Jeszcze przytyje od tego nicnierobienia i będzie bardziej leniwy. A tak to chociaż ja mam pretekst, żeby wyjść z domu. Zresztą o wilku mowa - już przyszedł sprawdzić, o czym piszę :) 


Dostałam od Narzeczonego świetną książkę z ćwiczeniami, ale nie wiem, czy ją wam pokazywać. Już przetestowałam ją w praktyce i jest bardzo ciekawa. Zastanawiam się tylko, z jakimi komentarzami się spotka. Dajcie znać, czy ją wam pokazać. 

A jak już jesteśmy przy aktywności fizycznej - dzisiaj zaliczyliśmy basen. Godzina pływania w Krośnickim Parku Wodnym. Tanio i bardzo fajnie. Brakuje mi tylko jeżdżenia nad zalew, ale sezon powoli się zaczyna. Jak nabierze rozpędu to się wybierzemy. Chociaż powiem szczerze, nie miałabym problemu, żeby teraz wskoczyć do wody. 

Na wiosnę natchnęło mnie też na porządki. Krok po kroku i wszystko nabiera takich kształtów, jakie powinno mieć. Myślę, że podzielę się z wami w końcu zdjęciami "po" przeprowadzce. W trakcie widzieliście. Myślę, że jakieś urywki "przed" też znajdę. Czeka nas jeszcze tylko troszkę pracy - malowanie i wymiana dywanu. Ale to dopiero za jakiś czas. Na razie ważne, żeby znaleźć czas dla siebie. 


W przyszłym tygodniu czeka mnie jeszcze jeden wolny dzień - przeznaczony na lekarza. I tu prośba dla was: dziewczyny (chłopaki też, jeśli jacyś tu są) - BADAJCIE SIĘ. W każdym aspekcie. Regularnie. Co jakiś czas. Badajcie się, bo kiedyś może być już na o za późno. Mam 19 lat, a już mam bardzo duże problemy hormonalne. Dobrze, że nie bałam się odwiedzić lekarza, kiedy stwierdziłam, że chyba "coś jest nie tak". Bo okazało się, że jest nie tak. Ale będzie tylko lepiej - przynajmniej mam taką nadzieję. 

Jeszcze jedna sprawa - nie dajcie się lekarzom. Jak wiadomo, ginekologiem może być także mężczyzna, ale on naprawdę nie czuje jak kobieta. Wiele razy słyszałam, że wymyślam, że przesadzam, że mnie pogrzało do reszty. Ale jak się okazało, mam problemu zdrowotne, które potwierdziła kobieta. Rozpoczęłam leczenie. Prawdziwe leczenie, a nie branie tabletek antykoncepcyjnych na siłę i bez większego powodu. Dlatego nie dajcie się i walczcie o swoje zdrowie!

A co ciekawego u was? Macie jakieś pytania? 

4 komentarze:

  1. Zgadzam się, że powinniśmy się badać często a zwłaszcza jeżeli coś nas boli szybkie wykrycie ułatwi leczenie :)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli coś boli, dziwnie się czujemy, mamy jakiekolwiek podejrzenia, a czasem tak o! profilaktycznie ;)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy i motywujący do działania post - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Koci punkt widzenia , Blogger