Masz Kota. Czeszesz Kota. Masz drugiego Kota. | Jak pokonać sierść? Sposób idealny


Moja kulka sierści ma już ponad dwa lata. Rośnie jak na drożdżach. Zastanawiam się, kiedy wrócę do domu i zamiast słodkiego Kota zastanę wielkiego tygrysa... Waży już 4,5 kg. A sierść się z niego sypie tak, jakby w ogóle się nie trzymała skóry. Denerwuje to, gdy na wszystkim są kłaczki. Znalazłam więc sposób na pokonanie kociej sierści. 
Próbowaliśmy już wszystkiego: mycia Kota (co osobiście bardzo polubił i nadal to praktykujemy), czesania szczotką z naturalnym włosiem, czesania szczotką silikonową do masażu (to się nawet sprawdzało. Najlepszą metodą było zbieranie z niego sierści wałkiem do ubrań, ale i to nie wystarczało (choć to jego ulubiona metoda).

Sierść i tak jest wszędzie. 

Czasem się zastanawiam, czy przypadkiem nie w jeszcze większej ilości niż wcześniej. 

Wiem, że na mocną sierść dobre jest mokre jedzenie, ale Kot takiego jeść nie będzie. Jego mina zawsze mówi: Czy ja ci wyglądam na Kota? 

Nie, przecież że nie. Wyglądasz jak rasowa żaba, myślę sobie. 

Jestem piękny nawet bez tych twoich wynalazków!

Zostajemy więc przy mięsie surowym, jakiejś wędlinie, zupach warzywnych (które wręcz KOCHA!) i sosach. Lepsze to, niż nic. Ale to także za mało. Kto ma Kota ten wie, że kłaki są wszędzie. Zostają na ubraniach. Na kocach. Przyklejają się to mokrych, tłustych i brudnych rzeczy. A pewnego dnia się obudzisz i kłaki będą ci wychodzić z buzi, nosa, uszu i oczu... 

Dobraaa... Bez tego ostatniego. Ale taka prawda! Sierść jest wszędzie. W pewnym momencie możesz naprawdę zacząć się zastanawiać, czy kto twoje włosy, czy już kocie... Szczególnie jak swoich masz mało. 

Tak tak. Może w końcu przejdę do mojej złotej metody? 

Znalazłam szczotkę do sierści dla Kota. Jest dostosowana specjalnie dla tego rozmiaru Kotów, o raczej krótkiej sierści. Szczotka typowa to nie jest. Jest to metalowy coś jakby grzebień. Oczywiście ma wygodną rączkę do trzymania. 


Pierwsze czesanie Kota może być problematyczne, bo to dla niego całkiem nowa sytuacja. Musi się oswoić i przyzwyczaić do nowej metody usuwania kłaków. Przy drugim czesaniu mu się już bardzo podobało i nawet za mną chodził, że chce jeszcze. 

Grzebień wyciąga mnóstwo sierści, przy czym nie uszkadza tej zdrowej i nie wyrywa. Cały zabieg czesania jest dla zwierzęcia nieszkodliwy, a nawet przyjemny. 

Gdyby nie fakt, że po jakichś 10 minutach czesania mu się odwidziało - czesałabym go do tej pory. A tak, uzbierała się spora kula sierści. Myślę, że dzięki temu właśnie wszędzie lata mniej kłaków, a i przy głaskaniu Jaśniepana mniej sierści zostaje na dłoniach. 

Jeszcze kilka takich czesań i będzie idealnie :) 

Furminator kupiłam na stronie GroomerShop.pl. Zapłaciłam za niego 34,99 zł. Także nie dajcie się zwieść i nie kupujcie tych za 150 zł, bo tańszy także świetnie działa :) 

Znacie furminatory? A może macie inne sposoby na okiełznanie kociej sierści? 

12 komentarzy:

  1. Kota nie mam, ale mam psa, który wymaga regularnego czesania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam to samo. ;) czasami muszę nawet codziennie go szczotkować. ; D

      Usuń
  2. Idealny post dla mnie- kociej mamy bardzo wybrednej kotki... ja stosuje ezzy Groom ale mojej kotce w ogóle to nie leży... ja pewnie polubilabym się bardzo z Twoją propozycją, ale czy moja dama, tego nie wiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam zwierząt w domu, ale wiem, że posiadanie takiego pupila wiąże się właśnie z tym, że gubi on sierść, co może być problematyczne, gdy mamy np. mało czasu.


    Pozdrawiam, Tak Po Prostu BLOG :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak mam mało czasu to nawet nie zwracam na to uwagi :D

      Usuń
  4. Nie mam żadnego zwierzaka, ale zwierzątko w domu to spory obowiązek, dużo sprzątania, ale też sporo radości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radość tego zwierzęcia wymazuje wszelkie problemy z nim związane ;D

      Usuń
  5. Ja moją tym traktuję, ale niestety dość nieregularnie, bo nie lubi... Ty czeszesz swojego codziennie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak maksymalnie co 5 dni, ale raczej co tydzień. Codziennie nie można, bo można mu całą sierść wyczesać ;)

      Usuń

Copyright © 2014 Koci punkt widzenia , Blogger