Ulubieńcy czerwca | kosmetyki, książka, miejsce, piosenka i film


Skończył się już czerwiec. Dwa dni temu. Zleciał dość szybko, ale nie za szybko. Dlatego ja także nie śpieszę do was na łeb na szyję z ulubieńcami, tylko tak powoli i spokojnie. Ogólnie ostatnio mam ochotę odpocząć i staram się to robić, naprawdę. Najlepiej odpoczywam przy pracach kreatywnych. Może dziś coś zmaluję albo zrobię? Ale nie przedłużając - zapraszam na moich ulubieńców tego miesiąca. 


Ulubione kosmetyki

Żel aloesowy Holika Holika - kosmetyk, o którym wszędzie jest głośno. Kupiłam na próbę mniejszą pojemność. Przepadłam! Używam go do twarzy (ostatnio znów jest bardziej problematyczna. Sama już nie wiem, czego może ode mnie chcieć...). Bardzo szybko się wchłania i dobrze nawilża. Użyłam także do włosów, które ładnie dociążył. Świetnie działa na oparzenia (czytaliście ostatni przepis?) oraz na otarcia. Z pewnością to będzie mój must have na co najmniej całe wakacje. 

Miodowy krem do stóp Oriflame - pisałam wam już o nim, więc odsyłam do tamtego wpisu :) 

Ulubiona książka

Agata Przybyłek "Takie rzeczy tylko z mężem" - świetna komedia małżeńska. Wcale nie zwykłe romansidło, tylko porządna dawka śmiechu z rodziną i problemami w tle. Główna bohaterka - mężatka. Do tego jej dziwny mąż i przebojowy czteroletni syn. Co się stanie, gdy obcy zwalą się jej na głowę i zamieszkają u niej? Ile razy umrze jej mama, która ględzi każdego dnia? Przeczytajcie sami, naprawdę warto. Idealna lekka pozycja na lato. 

Ulubione miejsce

Dom - zdecydowanie czerwiec był takim miesiącem, gdzie chciałam choć chwili spokoju, dlatego zaszywałam się w domu. Nie wyjeżdżałam nigdzie. Najepierw nadrobiłam zaległości, a potem w spokoju mogłam się rozkoszować spokojem. 


Ulubiona piosenka

Serj Tankian - Beethoven's cunt - dość wulgarny i bezpośredni tytuł. Porusza ona bardzo różne problemy. Można powiedzieć, że jest o miłości, ale także o życiu, o świecie, o cywilizacji. Jak zwykle Serj napisał piosenkę nie byle jaką i wymowną. Zachęcam do posłuchania, albo chociaż do zapoznania się z tekstem. 

Ulubiony film

Angelika i król  - stary film z 1966 roku. Trafiłam na niego przypadkiem. Opowiada o markizie francuskiej, która straciła męża. Został on spalony na stosie. W imię jego padań (i nakłonień króla) wyrusza do Persji po tajemniczą rzecz potrzebną w alchemii. Próbuje ją tam uwieść władca. Film pełen jest intryg,zawrotów akcji, choć spokojny. Okazuje się, że mąż markizy żyje, a ta postanawia go odnaleźć. 


A jacy są wasi ulubieńcy w tych kategoriach? Znacie jakieś fajne, lekkie filmy lub książki? :) 

24 komentarze:

  1. Holika holika to zdecydowany hit i mój ulubieniec :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten żel aloesowy jest świetny:)

    OdpowiedzUsuń
  3. kompletnie nie rozumiem fenomenu tego żelu aloesowego... :/
    Obserwuję i zapraszam do mnie: http://thewomenlife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. kurcze przymierzam sie do tego zelu juz tyle czasu, ze az wstyd ze go nie mialam ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy jakoś nie mogłam się przekonać do tego filmu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. kremy do stóp z Oriflame ogólnie są super :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Żel aloesowy mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten żel chyba też wypróbuję ...skoro wszyscy tak go zachwalają :p

    Do książki też mnie przekonałaś! Jak tylko wpadnę do PL, na pewno i w nią się zaopatrzę. Póki co, już miesiąc męczę Salmana Rushdiego i jego "Grimusa". W tym tempie, skończę może tak na Boże Narodzenie..

    A Serjana uwielbiam ❥

    Pozdrawiam lipcowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skoro książka cię tak męczy, to może nie warto jej czytać? :)

      Usuń
  9. *Serja miałam napisać, ale już poszło Serjana. Takie bałkańskie zboczenie.
    (sorry za spam)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja to jestem strasznie do tyłu w tematach kosmetycznych, ale ten zielony żel wygląda świetnie :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Koci punkt widzenia , Blogger