Sposób na: manicure


Ostatnio miałam tak niewiele czasu na cokolwiek, że nawet moje paznokcie dwa tygodnie czekały na pomalowanie. Ale pomyślałam sobie, że może właśnie dla tego warto sobie przypomnieć porządny manicure. Śpieszę wam z moimi poradami, by dłonie były gładkie i zadbane. A może dodacie coś od siebie? 


Na początek biorę porządny pilnik (mój ma 4 moce ścierne) i spiłowuję stary lakier. Nie robię tego mocno, by nie uszkodzić płytki paznokcia. Ta metoda sprawdza mi się najlepiej, bo aceton śmierdzi, a do tego bardzo długo trzeba czekać, a i tak nie zawsze dawał radę. Pilnik zawsze sobie radzi. 


Następnie nadaję paznokciom pożądany kształt. Ostatnio wcale nie są to migdałki, ale chyba do nich wrócę. Wygładzam je także polerką do paznokci. 


Do ciepłej wody wlewam troszkę olejku i moczę dłonie przez kilka minut. Czasem także biorę trochę oleju i zanurzam w nim same paznokcie. Daje to widoczną poprawę wyglądu i kondycji paznokci. Później biorę peeling (taki do twarzy z Isany - tak, wszystkie peelingi, które mi się nie sprawdzają do twarzy - zużywam do rąk). Szoruję chwilę (dokładnie między palcami, bo tak mam problemy z bardzo suchą skórą). Myję dłonie i wycieram. 

Później (nie lubię tego uczucia ściągnięcia, ale jakoś daję radę) delikatnie odsuwam skórki i je wycinam. Przy niektórych paznokciach nawet ich nie ruszam, bo wyglądają dobrze. Maluję paznokcie odżywką i smaruję dłonie kremem. Dość porządną warstwą kremu. 


Na drugi dzień zmywam odżywkę i biorę się do robienia hybryd. Delikatnie wygładzam płytkę jeszcze raz. Przejeżdżam porządnie cleanerem. Najpierw robię jedną dłoń do końca, a potem biorę się za drugą. 

Nakładam trzy warstwy bazy (mam teraz Meracle Cosmetics, ale z Semilakiem robiłam to samo), bo chcę bardzo usztywnić paznokcie. Są one bardzo łamliwe, a taki sposób malowania pozwala im ładnie rosnąć i nie łamać się (no chyba, że porządnie gdzieś w coś trzasnę, na to nie ma mocnych). Następnie kolor (ilość warstw zależna od odcienia, przeważnie 2-3) i jakieś zdobienie. Na koniec top i gotowe. Mam no-wipe więc nie muszę już przecierać. 


Gdy skończę, myję porządnie ręce ze dwa razy i smaruję kremem. Na skórki nakładam Tender Care, a skórę między palcami smaruję pomadką, by nie wysychała tak bardzo. I gotowe!

Fifi dzielnie towarzyszyła podczas robienia zdjęć

A jakie wy macie swoje sposoby na manicure? 

24 komentarze:

  1. O, rany, to nie na moją cierpliwość, a raczej jej brak ;) Zestaw do hybryd mam od dwóch miesięcy i jeszcze go nie ruszyłam, bo jak sobie pomyślę, że tyle czasu mam nad tym spędzić, to mi się odechciewa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale potem 2-3 tygodnie bez poprawek i odprysków ;)

      Usuń
  2. Przepiękne pazurki, muszę sobie jakieś zrobić w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zrobione paznokcie cieszą - musze sie wziac za swoje

    OdpowiedzUsuń
  4. Całkiem ładnie się prezentuje ten mani, lubię takie barwy i delikatne zdobienie na paznokciach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój sposób to moja mama manikiurzystka 🤣🤣

    OdpowiedzUsuń
  6. ja jestem wierna zwykłym lakierom :)

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam hybrydy, muszę sobie zrobić nowe

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jednak uwielbiam jak wykonuje to kosmetyczka. Nie muszę nic robić. Odprężam się. Ale podziwiam osoby, które to potrafią i wykonują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się jakoś boję iść do kosmetyczki :) i szkoda mi pieniędzy

      Usuń
  9. Piękne paznokcie, piękna wizytówka dłoni. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale piękny mani, ja też nie cierpię usuwać sobie skórek ;p muszę wypróbować patentu z olejkiem, robię zazwyczaj takie kuracje, ale kiedyś wypróbuje zaraz przed mani ;p

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :) jeśli ci się tu podoba - zostań na dłużej!

Copyright © 2014 Koci punkt widzenia , Blogger