środa, 13 czerwca 2018

Moja cotygodniowa rutyna | sprzątanie


Pewnie zastanawiacie się, co tej wpis robi na moim blogu. Ano to, że kosmetyków nie mam aż tylu, by ciągle o nich pisać. Wystarczą denka, bo te są najbardziej szczere oraz recenzje kolorówki (po jakimś czasie używania). Jednak pisanie jest moją pasją, a teraz, gdy już kończę szkołę, chcę trochę poprawić warsztat. Postaram się pisać lepiej i ładniej. Będą się także pojawiać posty z różnej, bliskiej mi tematyki. Więc zaczynajmy.

Wyprowadziłam się z moim P. pod koniec grudnia ubiegłego roku. Mamy za sobą 5 miesięcy w nowym mieszkaniu. Starałam się wypracować sobie metodę sprzątania, która by mnie zadowalała w 100%. Czy mi się udało? Do tej pory nie bardzo, bo moje dwie rozrabiaki robią bałagan i sieją spustoszenie na każdym kroku. Jednak staram się sprzątać dobrze i skutecznie, a przy tym stosunkowo szybko. Raczej nie robię tego sama, ale czasem się to zdarza. Przeważnie wtedy, gdy P. ma drugą zmianę, a ja wolny czas po południu. Dziś opowiem wam krok po kroku, co robię. I w jaki sposób to robię. 

Zacznijmy od tego, kiedy. Sprzątam w piątki po południu. Dlaczego? Zwyczajnie, w sobotę nie mam na to czasu. Gdy wracam po południu w sobotę z pracy, chcę mieć czyste mieszkanie i pół wolnego weekendu bez szaleństw z miotłą i Domestosem. W piątki też rzadko się uczyłam, przez co najwygodniej mi się wtedy sprzątało. Robię tak już od kilku lat, a tu (w mieszkaniu) utwierdziłam się w tym, że jest to dzień idealny. 

Nasze mieszkanie nie jest duże. Na pierwszym piętrze jest malutka kuchnia, salon, łazienka i przedpokój. Na piętrze jest sypialnia i moje "biuro". Na dole są dwa pomieszczenia osobne (łazienka + cała reszta), a na górze jedno. Dla nas jest to wystarczające, szczególnie, że na razie dzieci nie planujemy, a koty mają gdzie biegać. Kiedyś będziemy szukać czegoś większego. 

Zrobiłam sobie listę do posprzątania odnośnie praktycznie każdego "pomieszczenia", które mamy. Na razie jeszcze się tego uczę, ale jak już pisałam, sprzątam dobrze i stosunkowo szybko. Dziś opiszę wam tylko cotygodniową rutynę, ale pokuszę się o napisanie osobnego posta na temat tej codziennej oraz takiej "od święta". 

Wstęp dość przydługi, ale mówiłam, że będę pracować trochę nad warsztatem, by posty były lepsze. W końcu mam  na to czas i przecież uwielbiam to miejsce i was!

Nie przedłużając. 

GÓRA

  1. Mycie parapetów - są one na tyle duże, że robią mi za półki, a kotom za idealne miejsce do zabawy. 
  2. Układanie rzeczy na parapetach - na jednym książki, na innym skarbonki (zbieramy na różne cele). 
  3. Układanie rzeczy pod skosem - mamy taki skośny sufit, który nie pozwala tam za bardzo wstawić mebli, dlatego na razie są to kartony. Koty, gdy biegają, robią tam bałagan, więc trzeba to troszkę ogarnąć. 
  4. Znalezienie biurka - przeważnie jest tak zawalone wszystkim, że prawie go nie widać. Przychodzi moment na posprzątanie go. 
  5. Umycie biurka - jest białe. Tyle chyba wystarczy. 
  6. Zmiana pościeli i pościelenie łóżka - ostatnio strasznie mnie wysypuje na twarzy i staram się znaleźć tego przyczynę, dlatego pościel zmieniam dość często. 
  7. Trzepanie kocyków - jeden jest różowy i stanowi legowisko oraz wysypisko sierści kotów. Drugi "krowa" jest zawieszony na barierkę za łóżkiem, by ładniej wyglądało. 
  8. Zamiatanie i mycie podłogi pod RTV - półka ta służy mi za kącik rzeczy artystycznych. Wyciągam pojemniki spod niego i tam sprzątam. Raczej jej nie odsuwam. 
  9. Ścieranie kurzy z RTV i komody. 
  10. Podlewanie kwiatów - mam jeden do góry, bo akurat ten nie jest trujący dla świniaczków (ktoś pamięta pierwszy post o malutkich kociakach-świniakach?).
  11. Zamiatanie i mycie podłogi. 
  12. Zamiatanie i mycie schodów - schodząc na dół zabieram rzeczy do prania i przy okazji sprzątam schody. 
DÓŁ


  1. Zaczynamy znów od wyczyszczenia parapetów, a przy okazji wytrzepania moich misiów, które zajmują jeden z nich. Trzepię też poduszkę, która leży tam dla kotów (z wielką nadzieją leży, że któreś się na nią położy). 
  2. Odsuwam kanapę maksymalnie od ściany i zamiatam za nią oraz myję tam podłogę. 
  3. Zrzucam wszystko z kanapy, odkurzam ją, trzepię poduszki i koc. Przejeżdżam kanapę rolką (tą do czyszczenia ubrań), która zbiera sierść i inne zalegające jeszcze drobinki. Potem układam na niej wszystko. 
  4. Przechodzę do regału. Zaczynam od czyszczenia góry. Ściągam z niego wszystko i przecieram. Podlewam kwiaty i odstawiam na miejsce (mam jedną trującą roślinkę, ale koty tam nie mają nawet jak się dostać, jeśli się to zmieni, oddam komuś tę roślinkę). 
  5. Przecieram resztę półek regału przy okazji odkładając wszystko na miejsce. Zbędne rzeczy wyrzucam. 
  6. Zamiatam zmiotką skrzynki, bo kurzu nie da się z nich zetrzeć. 
  7. Przecieram komodę, telewizor. 
  8. Na jednej skrzynce mam położony materiał, dzięki któremu mogę ją "zamknąć" i w środku nic się nie kurzy. Przejeżdżam ją więc rolką. 
  9. Trzepię koci kocyk na ich półce na buty (czytaj: półka do leżenia na koty. Butów ona nie widziała). Odkładam go na miejsce. 
  10. Zmiatam podłogę lub odkurzam i myję ją. 
  11. Przechodzę dalej. Przeważnie trzeba wymienić żwir w kuwecie. Robię to i przy okazji zamiatam dookoła. (Dzielę sobie dół na trzy części, tak jakby pomieszczenia). 
  12. Ogarniam miejsce koło lodówki, czyli moje pudełka na zapasy mąki, cukru itp. Zamiatam tam i myje podłogę. 
  13. Przecieram dużą szafę w przedpokoju. 
  14. Robię porządek na wieszaku, bo czasem zbiera się tam o wiele za dużo rzeczy. 
  15. Zamiatam resztę i myję podłogę. 
KUCHNIA 



  1. Trzecie dolne "pomieszczenie" zaczynam sprzątać poprzez wrzucenie naczyń do zlewu. Potem czeka zmywanie (przeważnie robi to P., ale czasem zdarza mi się poświęcić :) i pozmywać). 
  2. Kolej na umycie zlewu. 
  3. Wymiana ścierek wszelkiej maści (do stołu oraz do naczyń).
  4. Chowam naczynia, które już odrobinę przeschły. Znaczy się, najpierw je oczywiście wycieram ścierką. 
  5. Układam bałagan w szafkach. To dla mnie problematyczne, bo jakoś tak nie mogę się tam zorganizować. Ciągle coś mi nie pasuje. 
  6. Uzupełniam zapasy w słoikach (na wierzchu mam słoiki opisane nalepkami: mąka, cukier, sól itp.). 
  7. Czyszczę blaty. 
  8. Robię porządek w lodówce. Wyrzucam, co zdążyło się zepsuć (ale raczej jest tego naprawdę niewiele). Układam wszystko, żeby miało ręce i nogi. 
  9. Czyszczę parapet, na którym jest koszyk z pieczywem, napoje i inne rzeczy. 
  10. Myję kuchenkę. 
  11. Zmiatam.
  12. SZORUJĘ podłogę, na której świniaki świnią jak świniaki jedzeniem. Czyszczę też ich miski, nakładam świeże jedzonko (bo przeważnie i tak brakuje im). Myję ich matę, która leży po to, by to ją brudziły, ale one wolą obok. 
  13. Myję ławę. 
ŁAZIENKA
  1. Na początek zmieniam ręczniki, a poprzednie daję do prania. Wstawiam pranie na 30 min (taki mam fajny program, a wszystko się ładnie dopiera. Jeśli coś wymaga porządniejszego prania, daję oczywiście na dłużej). 
  2. W tym czasie, gdy robi się pranie, trzepię kosz na pranie i go przecieram. 
  3. Ściągam wszystko z półki i ścieram tam kurze. Układam wszystko od nowa, przy okazji obcierając z kurzu np. żelazko. 
  4. Ścieram kurz z pralki, toalety oraz przycisku od spłuczki (sama spłuczka jest w ścianie). 
  5. Myję umywalkę, pojemniki na szczoteczki itp. oraz uzupełniam mydło. 
  6. Czyszczę moją szafeczkę na kosmetyki oraz inne łazienkowe rzeczy np. chusteczki, podpaski. 
  7. Przeglądam, co w niej jest i jeśli trzeba uzupełnić gdzieś zapas na wierchu, to robię to. 
  8. Układam kosmetyki na górze szafeczki. Przy okazji przecieram je z kurzu. 
  9. Myję prysznic, ścianki i brodzik. Nie, nie mam wanny. 
  10. Odkurzam (nie znoszę tego w łazience, bo okropnie dużo moich włosów tam leży oraz bardzo się tam kurzy). Myję podłogę. 
  11. Na koniec wieszam pranie i gotowe. 
Powstał dość dług post, ale mam nadzieję, że dla niektórych z was pomocny. Może macie dla mnie jakieś porady? Chętnie się dowiem, jak wy sprzątacie, bo jak mówiłam, nie mam jeszcze całkiem idealnej metody. 

Miłego dnia!

25 komentarzy:

  1. to straszna rutyna która przeniosłam z soboty i piątku na czwartek dzięki czemu weekend na spokojnie mam już w piątek po 15.30 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w soboty nigdy nie sprzątam. Teraz mam weekend przez cały tydzień, więc mi bez róznicy :)

      Usuń
  2. Ja przyznając się, uwielbiam wręcz sprzatać ale taka lista i organizacja daje bardzo dużo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj taka lista organizacyjna co mam zrobić by się przydała, wtedy bym o niczym nie zapomniała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba nie ma idealnej metody na sprzątanie :/ Ja porządki zawsze robię w piątki ^^
    Pozdrawiam ♥ wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja do tej pory też sprzątałam w piątki :)

      Usuń
  5. Ja w weekendy pracuję, więc z kolei sprzątam na tygodniu i też staram się to robić regularnie, żeby wprowadzić sprzątanie jako rutynę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie sprzatanie odbywa sie zawsze w poniedzielek, bo po weekendzie jest co sprzatac :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Też sobotę odpuszczam sprzątając w inne dni - weekend jest po to, aby sobie odpocząć;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam czasami wrażenie, że nie robię nic innego, tylko w kółko sprzątam, ale w domu mającym ponad 300metrów, to trochę do sprzątania jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A jakich środków używasz?? Typowej chemii czy np. Woda z octem? Ostatnio zauważyłam że ocet pięknie usuwa kamień z metalowych rzeczy np. Baterii czy prysznica ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas w domu sprzątanie w piątek lub sobotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cześć witam cię bardzo serdecznie w ten piękny słoneczny sobotni dzień Przyznam szczerze że po raz pierwszy na trafiłam na taki post ale oczywiście jak największy plus z miłą chęcią mi się czytało To co masz do przekazania Jeśli chodzi o mnie to ja sprzątam zazwyczaj w piątki po południu dzięki temu weekend mam wolny u mnie jest podział obowiązków troje domowników i każdy coś robi by nie było tylko wszystko na jednej głowie Pozdrawiam cię serdecznie Życzę ci przyjemnego weekendu Trzymaj się ciepło


    💁 odnowionaja.blogspot.com

    Zapraszam Cię serdecznie na bloga swej Przyjaciółki Agnieszki , która chwyta piękne chwile w swój obiektyw , ale również pisze życiowe przesłania z serca dla drugiego człowieka .

    Pozdrawiam serdecznie Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie cierpię trzymać rzeczy na parapetach i ogólnie "na wierzchu", bo potem przy sprzątaniu trzeba wszystko ściągać lub przekładać - szkoda życia ;) Teraz mam wszystkie powierzchnie wolne i raz dwa się przeciera :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :) jeśli ci się tu podoba - zostań na dłużej!