niedziela, 1 lipca 2018

Sukcesy małe i duże | podsumowanie połowy roku 2018


Koniec czerwca to nie taki zwykły koniec miesiąca. Koniec czerwca to koniec połowy roku. Jedna połowa za nami, a druga przed nami. To odpowiedni czas, by podsumować swoje osiągnięcia, ale też zaplanować kolejne tak, by mogło wystarczyć na nie czasu. Chcecie post o mądrym stawianiu celów? Dziś zapraszam was na moje podsumowanie pierwszej połowy roku 2018 - sukcesy, ważne chwile, a może nawet porażki. 


Blog

Zacznę od najbliższej kategorii temu miejscu, czyli napiszę o samym blogu. Tutaj sukcesów jest naprawdę sporo. Bo wiecie, ja się cieszę też tymi małymi sukcesami. 

Liczba obserwatorów podskoczyła w górę. 29 grudnia ubiegłego roku było was 55, a teraz jest 105 - czyli o 50 więcej. Mój P. może potwierdzić, że cieszy mnie każda nowa osoba. Jednakże ta liczba, która już przekroczyła okrągłą setkę, cieszy najbardziej. 100 obserwatorów to był mój cel i małe marzenie - udało się. Teraz bijemy do 200.

Wyświetlenia także się zmieniły. Miesięcznie jest ich mniej niż w najlepszych miesiącach, ale ogólna liczba, czyli ponad 99 tysięcy bardzo mnie cieszy. Przez te pór roku napisałam 60 nowych postów, a kilka już na was czeka napisanych. 

Nauka

Zakończyłam okres edukacji w Technikum i jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Świadectwo odebrałam jako absolwentka roku. Większość moich znajomych już pracuje, czego nie mogę powiedzieć o licealistach. Ja zrobiłam sobie małe wakacje, które i tak były pracowite. 

Napisałam maturę, a we wtorek poznam jej wyniki. Trochę się stresuję, ale mam nadzieję, że nie będzie z nimi żadnego problemu. Napisałam także egzaminy zawodowe, które po tak porządnej nauce były jedynie formalnością. 

Nauczyłam się języka niemieckiego na średnim poziomie, aczkolwiek mnie to bardzo zadowala. Teraz muszę trochę powtarzać, bo, gdy już nie chodzę do szkoły, zanika. Uczyłam się także angielskiego, jak zawsze. Doszedł hiszpański - na razie tylko podstawy. I francuski - baaardzo podstawowe słówka. Chcecie post jak uczyć się samodzielnie języków obcych?

Dodatkowo uczę się rzeczy bardziej przydatnych: lepszego pisania, sposobów osiągania sukcesu, sposobów na promocję bloga i innych rzeczy. 

Określiłam także, na jakie studia pójść. Część osób mnie rozumie i stwierdziła nawet, że do tego nadaję się świetnie. Część mnie wyśmiała - ale to moje życie. To ja spędzę sama ze sobą ileś lat. Dlaczego miałabym marnować moje cenne życie na studiowaniu kierunku, który zadowoli kogoś innego, a potem chodzić do pracy, której wcale nie lubię? Ano właśnie. Postawiłam na pedagogikę przedszkolną i wczesnoszkolną. Czuję, że to moje powołanie. 

Sport

Tutaj nie jest tak kolorowo. Ciągle nie mogę wrócić do dawnej formy, ale teraz jest lepiej. Zmarnowałam trochę czasu, ale teraz ćwiczę bardziej zaawansowanie i świadomie, a przez to widzę jakieś małe postępy. 

Szpagatu nadal nie robię i myślę, że jeszcze wiele czasu będę musiała temu celowi poświęcić. Zmieniłam trochę nastawienie i teraz ćwiczę róże partie ciała, rozciąganie na różne sposoby oraz różnorodne asany. Szpagat będzie tylko efektem ubocznym. 

Kultura

Przeczytałam 32 książki bardzo różnej objętości. Przedwczoraj skończyłam olbrzyma Stephena Kinga, czyli Pod kopułą. Książka ta ma ponad 900 stron. Ogólnie często czytam książki mające 500-600 stron. Rzadziej zdarzają się te poniżej np. 300. 

Obejrzałam 7 filmów. Jakoś nie przepadam za tą formą aktywności, chyba, że znajdę coś naprawdę dobrego. W zamian za to obejrzałam lub zaczęłam oglądać 10 seriali. Niestety, nie działa nam Netflix i nie możemy wykonać opłaty już od trzech miesięcy. Stąd teraz oglądam tylko Opowieść podręcznej. Zaczęłam też ostatnio The Crown

Z pisaniem powieści nie mogę się ogarnąć. Piszę jedną, ale czuję, że to nie jest to, czego chcę. Piszę kolejną, rzucam po kilku rozdziałach. Piszę inną, ale jakoś tak rzadko. Chyba muszę poczekać na większe natchnienie, albo sama się natchnąć.

Jeśli chodzi o pisanie, to zaczęłam pisać na zlecenie. Na razie drobniutkie, malutkie kroczki, ale zawsze wzbogaca to domowy budżet. 

Kosmetycznie

Najważniejszy sukces, to nauczenie się niekupowania. Kupuję mało kosmetyków, ale takie, które naprawdę zużywam. Rzadko zdarza mi się trafić teraz na jakiś bubel. 

Zdecydowaną porażką będzie stan mojej cery - coraz gorszy. Nie wiem już, co mam z nią zrobić, więc eksperymentuję troszkę i czas wychodzi to na dobre. 

Obcięłam jakiś czas temu włosy, ale już odrosły. Zastanawiam się, czy nie zrobić tego znów. Ćwiczyłam także parę nowych fryzur i muszę do tego wrócić, bo to bardzo fajne doświadczenie. 

Ćwiczę makijaż, który wychodzi mi coraz lepiej. Mam kilka średniej jakości kosmetyków, które zamienię na lepsze, gdy tylko się skończą. Myślę że wtedy będzie łatwiej uzyskać ładne efekty. 

Ogólne

Z moim P. jeszcze na koniec tamtego roku podjęliśmy decyzję o wynajęciu mieszkania. Z perspektywy pół roku to była bardzo dobra decyzja. Trochę tęsknię za Panem Kotem (ale on za mną nie bardzo). Mamy za to dwa cudowne kociaki, które polubiły się z wujkiem kotem. 

Teraz mogę bawić się w organizowanie i porządkowanie. Dobrze idzie mi akcja wyrzucenia 100 zbędnych rzeczy (lub oddania komuś). Do tego mogłam urządzić mieszkanie tak, by mi się podobało. Dobra, nam się podobało. Powiedzmy, że P. też miał jakiś głos w tej sprawie :) 

Za miesiąc rozpocznie się zupełnie nowa seria postów na blogu. Oczywiście, na razie nie powiem wam nic więcej, ale możecie zgadywać. 

Wymieniłam telefon na nowy, bo tamten bardziej nie dział niż działał. Teraz często pojawiam się na Istastories. Możecie odwiedzić mojego Instagrama. 


Myślę, że to na tyle z większych i mniejszych sukcesów - pewnie sporej ilości nie wymieniłam, ale też nie chcę was za bardzo zanudzać. 

A jak wam minęło ostatnie pół roku? 


24 komentarze:

  1. Szczerze gdybym ja miała zrobić tego typu podsumowanie to chyba nie bardzo miałabym o czym pisać :D Chociaż to bardzo fajnie pokazuje, że można się cieszyć z małych sukcesów i życie staje się lepsze. Ja też zakończyłam pewien etap mojej nauki. Bardziej też pracuje nad blogiem i ustaliłam sobie cel 100 obserwatorów, czego wcześniej nie robiłam. Myślę, że to fajny pomysł. Jednak chyba dopiero od kilku miesięcy zaczęłam bardziej "ambitnie" podchodzić do swojego życia i zainteresowań. :)
    + Osobiście uważam, że wpis o nauce języków obcych będzie bardzo ciekawy i chętnie bym o tym poczytała ;)
    Pozdrawiam! (I dodaję do obserwowanych oczywiście)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 na pewno napiszę taki post, ale nie wiem, kiedy się ukarze ;) zaglądaj :)

      Usuń
  2. Ciekawe jest takie rozliczenie po pół roku. Do końca roku jeszcze trochę czasu, widać jak na dłoni, co idzie dobrze, a nad czym można popracować, żeby 31 grudnia powiedzieć, że to był świetny rok:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne podsumowanie tego długiego czasu. Bo pół roku to naprawdę sporo! Z ciekawością przeczytam Twoje rady apropo uczenia się języków obcych samemu:)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie na pewno o tym napiszę ;)

      Usuń
  4. Bardzo dobre podsumowanie. Widze, ze ten rok to same swiadome i przemyslane decyzje. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale fajne podsumowanie, jak na pół roku to naprawdę sporo tych sukcesów! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja się cieszę nawet tymi malutkimi :)

      Usuń
  6. Ja to w ogóle nie wiem kiedy ta pierwsza polowa roku zleciała! Mam wrażenie, że dpiero co zima się skończyła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i po to jest to podsumowanie, żeby się dopiero w grudniu nie obudzić xD

      ps. przecież u was chwilę temu była zima ;D

      Usuń
  7. Całkiem sporo sukcesów, gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzymam kciuki za dalsze sukcesy ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :) jeśli ci się tu podoba - zostań na dłużej!