wtorek, 12 marca 2019

Pierwsza lekcja życiowa od roku 2019


Życiowe lekcje możemy czerpać ze wszystkiego. Z choroby, ze zdrowia, z upadku, z sukcesu... choć częściej czerpiemy je z tych gorszych momentów, nie zapominajmy o tych lepszych. Czas mija nieubłaganie. Mamy już marzec. Mojej pierwszej życiowej lekcji w roku 2019 zaczęłam uczyć się jeszcze w styczniu, ale teraz już jestem pewna, że to była dobra lekcja. 


Tak, jak już wspomniałam - czas mija. I minie i tak. 

Nauczeni jesteśmy, że wszystko musimy mieć od razu. Samochód? Kredyt. I już. Jest. Dom? Kredyt. I już. Przebiec maraton? Tak, zacznę ćwiczyć dziś, a za tydzień chcę dać radę. Już, już i już. Nie lubimy czekać. 

A wiecie, że czasem trzeba? Czas i tak minie, i minie on bardzo szybko. Dlaczego więc nie zacząć dziś i po prostu robić swoje? Ten czas minie, a twoje działania dadzą efekty. Choć teraz wydaje się, że pół roku to dużo, to przypomnijcie sobie, jak chwilę temu były Święta. To już trzy miesiące minęły. A zaraz kolejne trzy i kolejne. 

Ślub zaczęliśmy planować już... półtora roku temu! Naprawdę. A zostało tylko 5 miesięcy. Kiedy ten czas minął? 

Inny przykład. Chciałabym zrobić szpagat. Od zawsze chciałam. I dwa razy byłam bardzo blisko, ale nie wyszło. Dlaczego? Bo chciałam za szybko. Za szybko chciałam odnieść sukces. Dobrze, że ścięgna tylko naciągnęłam, a nie naderwałam. 

Teraz także chcę zrobić ten cholerny szpagat. Naprawdę. I mostek i stanąć na głowie itd. I w końcu to zrobię. Kiedy? Ano właśnie. Kiedyś. Kiedyś się to uda. Na spokojnie. Na razie staram się robić co mogę w tym kierunku. Ćwiczę siłowo, ćwiczę kondycję, ćwiczę rozciąganie. Trzeci miesiąc już. Widzę pierwsze efekty. Na następne przyjdzie jeszcze pora. 

To jaka w końcu jest ta życiowa lekcja? 


Czas i tak minie. Rób, co do ciebie należy i spokojnie poczekaj na efekty. 

Tego się nauczyłam...  gdy byłam chora. Tak, pisałam przecież, że to te gorsze momenty nas uczą najwięcej. 

Gdy byłam chora drugi tydzień, wciąż chciałam ćwiczyć, bo musiałam, bo przecież muszę zrobić ten szpagat itd. A potem... potem mi przeszło. Odczekałam czas choroby. Potem spokojnie wróciłam do tego, co robiłam. I wiecie co? Ten czas minął, jestem zdrowa i ćwiczę dalej.  Nie użalam się nad tym, że straciłam dwa tygodnie przez chorobę. Przez ten czas mogłam robić coś zupełnie innego, a nie katować się tylko po to, by osiągnąć natychmiastowy efekt. 

Czy nauczyliście się już tej lekcji? A może jakiejś innej? Dajcie koniecznie znać!

4 komentarze:

  1. Myślę, że każdego życie tego nauczy, bo młodość ma to do siebie, że się chce pędzić i po wszystko sięgać, a z czasem uczymy się właśnie spokoju i akceptacji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech... tą życiową lekcję również przerobiłam... ale ta wiedza u mnie przyszła z czasem...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :) jeśli ci się tu podoba - zostań na dłużej!