28 lipca

Mobbing, less waste i czego kobiety nie zrobią dla pięknej cery | dwutygodnik


Nie mogę uwierzyć, że już kończy się lipiec. Przełomowy miesiąc w kwestii mojego samorozwoju. W końcu udało mi się przezwyciężyć lenistwo, prokastrynację i brak chęci do czegokolwiek (które wynikały z nieciekawych sytuacji życiowych). Wystartowałam i nie mam zamiaru się zatrzymywać. Przynajmniej nie na długo, bo przerwy - jak wiadomo - robić trzeba. Zapraszam was o tej wyjątkowo późnej porze na dwutygodnik lipcowy numer dwa. 


Minione dwa tygodnie przyniosły sporo zmian w pracy. Na szczęście na razie są to zmiany tylko i wyłącznie na dobre. Kilka miesięcy zbierałam się na odwagę, aż w końcu udało mi się i zgłosiłam mobbing w pracy

Mobbing w pracy

Czym jest mobbing? Tu uporczywe nękanie, zastraszanie i przemoc psychiczna stosowana przez jednego pracownika w stosunku do innego. To straszne zjawisko, jak każda przemoc. Dlaczego? Ofiara nie chce zgłosić przemocy, ponieważ boi się. Ja bałam się, że będę nękana jeszcze bardziej. Ale w końcu odważyłam się i polecam to każdemu. 

Przy okazji zmian w pracy zostałam przeniesiona na inną linię i teraz pracuję z fajnymi ludźmi w pozytywnej atmosferze. Naprawdę bardzo podoba mi się to rozwiązanie i teraz nie boję się chodzić do pracy - z której i tak na razie bym nie zrezygnowała. W sumie chodzę do niej nawet z jakąś tam przyjemnością, a to ważne :)

Czy wiecie że co szósty pracownik w ciągu pięciu lat był szykanowany przez przełożonych? Jeśli chcecie się dowiedzieć, jak chronić się przed mobbingiem, polecam ten artykuł. Bycie wzorowym pracownikiem wcale nie jest gwarancją braku tego zjawiska. 

Rozwój osobisty


Nie samą pracą człowiek żyje. Pisałam wam już o tym, że ten miesiąc był dla mnie przełomowy w kwestiach własnego rozwoju. Udało mi się przeczytać sześć i pół książki, czyli do końca miesiąca spokojnie ją skończę. Cel osiągnięty. Do tego parę filmów i seriali (Opowieść Podręcznej, Czarnobyl chociażby). 

Jeśli chodzi o Opowieść Podręcznej, moją opinią dzieliłam się nie raz. Każdy odcinek to dla mnie godzina przyjemnego oglądania niesamowitego dzieła. Bardzo mi się podoba, ze akcja nie gna do przodu. Płynie spokojnie, tak jak i życie płynie. Nie jest to film akcji, więc nie ma co oczekiwać rewolucji w każdej scenie. Mimo to, jest to najlepszy serial jaki widziałam. 

Chernobyl, choć pisanie tytułu w ten sposób mi się nie podoba, to także genialny serial. Wszyscy znamy tę historię. Wszyscy wiemy, jak się kończy, a mimo tow niektórych scenach wstrzymujemy oddech, a serce zamiera. Emocje, które wywołuje ten serial są nie do opisania. Polecam naprawdę. Ja oglądałam go z moim chłopakiem, który pochodzi z Ukrainy, więc też sporo mi na ten temat mógł powiedzieć dodatkowo, ale serial i tak nieźle wyczerpuje temat. Naprawdę bardzo, bardzo polecam.  

Nauka języków obcych też szła mi całkiem nieźle. Fiszki z angielskiego powoli zmierzają ku końcowi (angielski poziom B2). Szczerze powiem, że jakąś 1/5 tych słówek już znałam, ale zdarzały się też takie, których nie pamiętałam i - co ważniejsze - bardzo dużo nowych słów. Niemiecki poziom A2, bo zaczęłam zapominać język, a jego nauczenie przyszło mi z wielkim trudem. Sześć lat ogromnych problemów, by w siódmym roku nauki go pojąć. Nie mogę go teraz zapomnieć :) Hiszpański poziom A1, zaczął iść do przodu. Być może do końca roku będę sklejać już jakieś proste zdania ze słówek, które znam. 

Dodatkowo wystartowałam na poważnie z językiem ukraińskim. Mam zeszyt w trójlinię. Pamiętacie takie? Tak, uczyłam się pisać każdą literkę. Linijki zapisane tymi samymi literkami. Cóż, cyrylicy nie znałam i musiałam uczyć się tak, jak dzieci uczą się języka - od początku. Teraz już uczę się słów, zwrotów. Mam w domu native speakera, ale to mi wiele nie ułatwia. Znaczy - język rozumiem, ale ciężko mi coś od siebie powiedzieć. Wiele nauki przede mną. 

Wyzwania


W tym miesiącu zaczęłam stosować zasadę pięciu sekund. Niedługo o tym napiszę. Moim wyzwaniem jest dwunastotygodniowy rok, w ramach którego mam trzy cele. O tym także napiszę wam zupełnie oddzielny post i o wszystkim opowiem. Na razie zaliczyłam już trzy tygodnie. Mam tu np. osiągnięcie w jodze. Otóż dziś minął 22 (albo 23?) dzień codziennej, porannej praktyki. W tym tygodniu do pracy wstawałam o 4 rano. I tak - wtedy też ćwiczyłam zaraz po wstaniu. Widzę pierwsze efekty.


Jak być eko, fit i vege?


Moja ostatnia zajawka, która trwa już cztery tygodnie (co znaczy ze zostanie ze mną na długo), to wszelkie działania pro-eko i pro-zdrowotne. Naprawdę się w to wkręciłam. Medycyna alternatywna to obszerny temat i powoli się w niego wdrażam. Sama ekologia jest dla mnie od dawna ważna, ale jakoś nigdy nie miałam chęci robić czegoś więcej w tym kierunku i dodatkowo moje otoczenie nie chciało. Teraz mam chłopaka, który angażuje się we wszystko ze mną i jest to łatwiejsze. Ograniczamy ilość śmieci (musiałam kupić mniejszy śmietnik), kupiłam dzbanek do filtrowania wody, nie wyrzucamy jedzenia itp. Do wszelkiego zero-waste nigdy nie dojdziemy, ale less waste też jest dobrą opcją. 

Pisałam ostatnio o moich problemach z trądzikiem. Dostałam komentarz:
"Osobiście nie wyobrażam sobie wykluczenia nabiału z diety, ani nawet unikania go czy ograniczania, także jestem pod wrażeniem. Czego jednak kobietki nie zrobią dla ładnej cery:) Gratuluję wygranej walki i dojścia do tego, co było winowajcą problemów z niedoskonałościami!"
Rozwieję wątpliwości tu, bo wydaje mi się, że komentarzy nikt nie czyta (a przynajmniej nie tyle osób, które czytają wpisy). Nie zrobiłam tego dla ładnej cery. Jestem chora, mój trądzik wynikał z owej choroby. Do tego jedzenie nabiału powodowało biegunki, bóle brzucha, czasem nawet tak poważne, że miałam gorączkę i ogólnie byłam osłabiona. Nabiał przestałam jeść by się dobrze czuć i nie męczyć. Ładniejsza cera to skutek jedynie uboczny. Nie jem nabiału, bo nie mogę, bo jestem chora. Tyle w temacie.  

Oczywiście nie chcę tu nikogo obrazić, a jedynie rozwiać wątpliwości :)


Vege raczej nigdy nie będę, bo będę miała wtedy anemię, a już (jedząc i tak niewiele mięsa, bo niewiele mi wolno) mam słabe wyniki krwi. Oddawanie krwi jest dla mnie bardzo ważne i z tego powodu - jeśli nic mnie nie przymusi - vege nie będę. 


Co nowego na blogu? 


Wspomniałam już o mojej walce z trądzikiem i odsyłam do tego wpisu

Wiele waszych komentarzy, słów wsparcia mnie wzrusza. Nie raz miałam łzy w oczach, gdy je czytałam. Dlatego ważne było dla mnie, by wam za to podziękować. Jeśli jeszcze nie przeczytaliście - kliknijcie w ten link i przeczytajcie. 

Dwa razy kot przejął bloga. To już tradycja, że w każdy piątek (rzadziej w sobotę) pojawia się coś o kotach. W końcu to Koci Punkt Widzenia, prawda? Wujek Kot opisał wam, jak wygląda życie dorosłego kota, a ode mnie w tym temacie wpis o tym, czego warto uczyć się od kotów. Przeczytajcie koniecznie i wyciągnijcie wnioski. 

Polecenia z internetu


Trafiłam na tego bloga zupełnie przypadkowo, ale bardzo spodobała mi się pewna literacka zagadka, która polega na odgadnięciu tytułów książek po ich fragmentach. Nie jest to łatwe, ale warto spróbować swoich sił. Mi niestety udało się zgadnąć tylko jednego autora ;)

W kwestiach bycia eko, bio i w ogóle, trafiłam na artykuł o płynach micelarnych z dobrym składem. Powoli - po wygranej walce z trądzikiem - chcę zaczął przygodę z naturalną pielęgnacją i mam nadzieję, że teraz się to uda. 

Z tego samego bloga polecam wam też artykuł o kosmetykach z konopią w składzie, by nie dać się oszukać. I pamiętajcie, że są dwa różne rodzaje konopii :)

Szukam różnych książek z tematu bio itp. i trafiłam na tę pozycję, którą opisała Beata na swoim blogu. Zastanawiam się nad nią. Polecacie mi jakieś książki tego typu? 

Blog, który spodobał mi się w ostatnim czasie, to KOLOROWA DUSZA. Naprawdę ładny wizualnie oraz dobry treściowo :)


To już koniec tego dwutygodnika. Mam nadzieję, że się wam spodobał :)

30 komentarzy:

  1. Ciekawy wpis. :) rozwój osobisty jest bardzo ważny, a co do serialu - ostatnio skończyłam "Riverdale" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny interesujący wpis. Bardzo często widzę, że ludzie nie czytają wpisu, często komentują od rzeczy, co jest brakiem szacunku dla piszącego. Trzymam mocno kciuki za Twoje cele :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wpis był przeczytany, ale bez zrozumienia całości, tylko skupienie się na tym jednym, tytułowym zagadnieniu :)

      Usuń
  3. Na dobrą cerę bardzo lubię domowe maseczki ☺

    OdpowiedzUsuń
  4. Potwierdzam, Chernobyl jest genialny. I dzięki za artykuł o mobbingu, dał mi do myślenia. Trochę późno, bo moja kierowniczka od pół roku jest na zwolnieniu i raczej nie wróci, a to z nią miałam problem. Ale jeśli wróci, artykuł będzie pomocny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem pod wrażeniem, ponieważ naprawdę dużo się u ciebie wydarzyło,a oprócz tego masz plany by robić coś dalej. Jak dla mnie super i powodzenia w wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na szczęście jeszcze nie spotkałam się z mobbingiem w pracy.
    A o Opowieści podręcznej już tyle dobrego słyszałam, że chyba też obejrzę :)
    Ciekawy wpis i porusza wiele tematów, podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko się cieszyć, naprawdę. Co do Podręcznej -obejrzyj koniecznie ;)

      Usuń
  7. Mobbing mi na szczęście obcy, bo sama dla siebie jestem pracodawcą (przynajmniej na razie) :) O rany ile języków zazdro! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio wiele czytam na temat rozwoju osobistego i staram się w ostatnich dniach urlopu macierzyńskiego wyciągać z tego jak najwięcej, bardzo ciekawie napisane. A co do mobbingu na szczęście się z tym nie spotkałam, ale jestem zdania że z takimi sytuacjami trzeba zdecydowanie walczyć. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję i trzymam kciuki za dalszy rozwój :) dużo się u Ciebie wydarzyło, ale najważniejsze, że jesteś zadowolona z życia i siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy wpis- poruszuyłaś kilk interesujacych watków. Na szczęście z mobbingiem w pracy się nie spotkałam ( uffff). Serial Czarnobyl i Opowieść podręcznej mam za soba ,albo ogladam na bieżąco :-) Przeraża mnie jego tematyka, a pamietam ,ze jako nastolatka czytałam książkę Margaret Atwood.
    Jezeli chodzi o kwestię rozwoju osobistego- zawsze warto zrobic cos co podnosi nasze umiejętności lub daje nam szansę spróbowania czegos nowego :-)

    Cieplutko pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja cieszę się, że trafiłam na podręczną jako dorosła osoba, bo zupełnie inaczej postrzegam teraz pewne sprawy :)

      Usuń
  11. Mobing jesy w pracy ale czesto o nim pisze.
    Na rozwój osobist kiedyś dużo czytałam

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dobrze, że zebrałaś się na odwagę i zgłosiłaś mobbing!

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo inspirujący i motywujący wpis :). Największe wrażenie zrobiły na mnie postępy w nauce języków i konsekwencja w jodze. Ja do języków co jakiś czas podchodzę, żeby utrwalić i pogłębić niemiecki i francuski oraz ogarnąć podstawy włoskiego, ale potem tracę zapał i po długiej przerwie znowu muszę zaczynać od nowa... A z jogą to w ogóle wstyd, kiedyś ćwiczyłam namiętnie, a teraz tylko sobie postanawiam, czasem jakieś pojedyncze sesje, a potem znowu nic. Ech... Zawstydziłaś mnie, może to wreszcie podziała :). Natomiast chciałam zaprotestować przeciwko utożsamianiu niejedzenia mięsa z anemią - nie jem mięsa od wielu lat i mam świetne wyniki krwi, nie jestem zresztą wyjątkiem. Zrównoważona dieta nie musi zawierać produktów zwierzęcych, ale musi być odpowiednio zbilansowana i zróżnicowana. Na samej sałacie - wiadomo, zdrowo żyć się nie da.
    Trafiłam tu dzisiaj przypadkiem, ale bardzo mi się podoba, lecę czytać inne wpisy :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak wiele razy podchodziłam, ale w końcu udało się wypracować pewien nawyk z nauką języków :)

      U mnie anemia akurat jest z tym powiązana - bloga pisze z mojej perspektywy, a przecież wszystko jest bardzo subiektywne ;) Nie żyję na samej sałacie, a jem naprawdę różnorodnie ;)

      Dziękuję serdecznie, bardzo mi miło <3

      Usuń
  14. Też przeszłam walkę Z trądzikiem. U mnie stanęło na kuracji izotekiem i mimo okropnych skutków ubocznych pomogło. Cieszę się, że i Tobie się udało! Czarnobyl mi również się spodobał ale opowieści podręcznej to majstersztyk! muszę kupić książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję ci tej kuracji, ale ważne, że pomogło. To samo myślę o podręcznej, ale książka była o wiele słabsza :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie Twoje słowa motywują mnie do dalszego działania. Jeśli blog Ci się spodobał, koniecznie zaobserwuj i bądź na bieżąco!