Luksusowa paleta do makijażu Giordani Gold



Nie będę ukrywać, że lubię się malować. Nie odczuwam potrzeby malowania się każdego dnia, ale bardzo lubię to robić. Dlatego cieszę się, gdy dostanę jakieś ciekawe kosmetyki, które mogę wypróbować. Lubię też, gdy okazuje się, że to prawdziwe perełki. Czy tak też było w tym wypadku? 


Paleta do makijażu Giordani Gold to kosmetyk z najwyższej jakościowo półki Oriflame. Jest to bardzo droga seria kosmetyków do makijażu, której zawsze sobie odmawiam. Nie lubię wydawać zbyt wiele na moje produkty, więc sięgam do niższych półek, ale równie dobrych. Tę paletkę dostałam w prezencie, dlatego mam okazję ją przetestować. 



Pierwsze wrażenie, czyli opakowanie. Paletka jest szczelnie zamknięta. Najpierw mamy worek foliowy, dość gruby. W nim znajduje się kartonik z dość sztywnej tektury. Następnie pokazuje się nam kolejne opakowanie: woreczek z dość grubego materiału. Taki asekuracyjny. Dopiero potem możemy zobaczyć opakowanie właściwe paletki. Jest to twarde opakowanie, z takiego materiału jak pudełka na okulary. Jest więc porządne. Na wierzchu ma cekiny, które są mocno ze sobą połączone. Nie da się ich tak łatwo zerwać. Zamykana jest na zamek. Jest bardzo elegancka. 


Ale co w środku? Czy również sprawia wrażenie najwyższej jakości? Zdecydowanie tak. W górnej, wierzchniej części znajduje się głęboko usadowione lusterko. Nie ma szansy go odkleić. Odbija dobrze, nie zniekształca. Było oczywiście zabezpieczone folią. Jest dość spore. 


Przejdźmy więc do kosmetyków w środku. Paletka posiada 10 rożnych kosmetyków. Zacznijmy jednak od początku. Możemy w niej znaleźć: jeden cień matowy (czarny), jeden cień satynowy (biały), 4 cienie błyszczące (fioletowy, srebrny, granatowy i różowy-fioletowy). Czyli razem zawiera 6 cieni do powiek. Następnie mamy dwa błyszczyki czy pomadki. Sama nie wiem dokładnie :). Jeden jasno różowy, a drugi bardziej wpadający w fuksję, fiolet. Posiada także przygaszony róż do policzków. Na koniec zostało nam coś, czego poszukiwałam od dawna: matowy rozświetlacz do twarzy. 


Dodatkowe elementy to: pacanka do cieni dwustronna, pędzelek do pomadki również dwustronny, większy pędzelek do rozświetlaacza i różu. Przepraszam, ale nie zauważyłam przy robieniu zdjęć, że wsadziłam tam dodatkową pacankę. Ta biała nie była w zestawie. Lubię tak dokładać różne rzeczy :).




Jak działają te wszystkie pudry, cienie, pomadki? Na ręce pigmentacja jest całkiem dobra. Używałam już kilku cieni - robiłam makijaż na sylwestra. Efekt był dobry, ale musiałam się wesprzeć kredką do oczu pod cień, dla podbicia efektu. Myślę, że będą to dobre cienie na większe okazje, bo są trzy ciemne kolory, które na co dzień raczej się nie nadadzą. Czarnym cieniem malowałam kreskę. Wyszła dość dobrze, ale była blada. 



Pomadki są lekko kryjące, błyszczące. Zużyję je, ale nie jest dla mnie "to coś", co z chęcią kupiłabym drugi raz. Ostatnie dwa pudry. Róż jest błyszczący, ale nie nachalnie. Posiada bardzo ładny kolor i takiego nie miałam. Będzie idealny na jesień. Matowy rozświetlacz to coś, o czym marzyłam. Dlatego jestem z niego zadowolona.



Podsumowując. Paletka nie skradła mojego serca, ale wykorzystam ją do makijażu. Ma swoje perełki, ale całości bym na pewno nie kupiła. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz :) jeśli ci się tu podoba - zostań na dłużej!

Copyright © 2014 Koci punkt widzenia , Blogger