Mademoiselle Raspberry, czyli malinowy balsam do ciała za grosze | Isana


Moje ciało balsamuję codziennie. Ha, ha. Zabrzmiało to jak robienie mumii w starożytności. No cóż. To inaczej - bardzo lubię używać balsamów do ciała. Mam swojego faworyta w tej kwestii - masło kakaowe - ale lubię nowości. Stąd pojawił się u mnie właśnie ten balsam z malinką na opakowaniu. 


Zacznijmy od opakowania. Jest plastikowe przezroczyste, zakończone pompką. Pomaga ona dozować dobrą ilość kosmetyku. Szata graficzna jest bardzo ładna i prawie zachęcająca. Znajduje się na niej logo Isany, malinka i nutki oraz serduszka oraz ważne informacje... z których rozumiem tylko, że balsam ma pojemność 350 ml. Do tego są dziwne niemieckie słowa, których i tak nie rozumiem. 

Luźna dygresja: uczę się niemieckiego szósty rok. W gimnazjum miałam go tyle co nic, bo jakoś nauczycielka nie angażowała się w uczenie nas. Stąd podaję zawsze, że uczę się trzeci rok - bo tak jest. Nienawidzę tego języka całą sobą, a mam go w rozszerzeniu. Do tego z okropną nauczycielką. Więc, mam gdzieś, że go nie rozumiem. Wolę angielski :) 


Wracając, z tyłu również są informacje... po niemiecku. Rozumiem tyle, że vegan, czyli odpowiedni dla wegan tak? Ha, ha. 

Przejdźmy do działania samego balsamu. Jest on przyjemnie różowy i pachnie bardzo ładnie - słodko, malinowo. Troszkę podobnie do malinowej mamby. Uwielbiam ten zapach, ale nie utrzymuje się jakoś specjalnie długo. Może godzinę lub dwie. Jednak to mi nie przeszkadza, bo gryzłby się z moimi perfumami. 

Nałożony na ciało bieli, więc trzeba go troszkę wsmarowywać. Wystarczy bardzo mała ilość na całe ciało, ale tak czy tak trzeba się przy tym napracować. Uważam to za jego atut, bo dzięki temu może zadbać o ciało troszkę bardziej, rozmasować skórę, a balsam lepiej się wchłonie. Te kilka sekund więcej nikomu nie zaszkodzi. 

Podsumowując, polecam ten balsam. Kosztował mnie poniżej 10 zł i naprawdę warto go kupić. Dobrze nawilża, ładnie pachnie i jest bardzo wydajny. Myślę, że jeszcze ładnych parę tygodni go poużywam. 

6 komentarzy:

  1. Zapach mamby? Muszę go mieć! Uwielbiam jak coś ładnie pachnie. To dla mnie duuuży plus :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie zaraz ide do Rossmann i będę u nas w Niemczech szukać ��

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem ciekawa tego zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę ładny, ale trzeba lubić słodkie zapachy :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz :) jeśli ci się tu podoba - zostań na dłużej!

Copyright © 2014 Koci punkt widzenia , Blogger