Pożeracze czasu. Na co marnuję czas? Na co ludzie tracą czas? Jak wydłużyć dobę?


Wiele z nas, o ile nie każdy, szuka sposobu na to, jak sprawić, by doba miała więcej godzin, godzina więcej minut i tak dalej. Potrzebujemy czasu na załatwianie wszystkich spraw. Ale pamiętajmy także o tym, że zdarza się (bardzo często), że tracimy czas na rzeczy zbędne, takie które nic nowego nie wnoszą do życia i takie, które w sumie mogłyby dla nas nie ist=nieć, a jednak je robimy. Co to jest? Zapraszam do czytania. 


Potworki, które pochłaniają czas mogą być spragnione bardziej lub mniej. W sumie zależy to od tego, czy lubią one różne formy pożerania czasu, czy jedną. A nasza dobra na tym cierpi. Poznajcie kilka z nich. 


Pożeracze czasu
(nie tylko moje)

  1. Powiadomienia - mam tu na myśli przychodzące na telefon czy komputer powiadomienia wszelkiego rodzaju. Facebook, Instagram, reklamy, YouTube... to tylko kilka z nich. Gdy przychodzi powiadomienie, telefon wibruje, od razu rzucamy się na niego i sprawdzamy. Nie kończy się o wejściem na dany portal, ale takich powiadomień przychodzą setki dziennie. I tak tracimy po kilka sekund, które zmieniają się w minuty. 
  2. Powiadomienia mogą się jednak skończyć wejściem na dany portal. Tracimy czas na Facebooku, YouTubie itp. w nieodpowiedniej chwili. Jesteś zajęta czymś ważnym, wchodzisz na chwilę na stronę i okazuje się, ze minęło pół godziny. Tak kilka razy dziennie. Zbiera się z tego niezły czas. 
  3. Złe spędzanie czasu po przebudzeniu i przed zaśnięciem. Po przebudzeniu możemy chwilę poświęcić na sport, jeśli nie mamy na niego czasu w ciągu dnia. Zamiast tego oglądamy telewizję. Wieczorem, sprawdzamy wszelkie możliwe strony internetowe, telewizję itp. I narzekamy, że wciąż brak nam czasu dla siebie. Nie ma kiedy o siebie zadbać. A właśnie wieczorem jest na to pora. 
  4. Telewizja. I znane powiedzenie: jeszcze tylko jeden odcinek. I nigdy na tym jednym się nie kończy. Nie oglądam telewizji na co dzień. Robię to tylko, gdy jestem tak chora, że nic innego nie jestem w stanie zrobić ze sobą. Czasem, bardzo rzadko oglądam programy kulinarne, ale przeważnie w tym czasie jem lub ćwiczę. Dzięki nieoglądaniu telewizji zyskałam mnóstwo czasu. 
  5. Robienie list rzeczy do zrobienia. Tracę dużo czasu na ich przepisywaniu (bo lubię, jak ładnie wyglądają). Jeszcze więcej czasu tracę na robienie planu dnia, którego i tak się nie trzymam. Rzeczy, które mogę zrobić od ręki i tak zapisuję na kartkę, by je za minutę wykreślić. Myślę, że ładnych parę minut mi to dziennie zajmuje. 
  6. Palenie. Sama nie palę, ale mam w swoim otoczeniu odpowiednie przykłady. Co chwilę słyszę, że nie mają czasu, ale dwadzieścia razy na papierosa dziennie idą. 20x5 minut wychodzi 100 minut dziennie. Czyli tacy ludzie poświęcają ponad półtorej godziny dziennie na palenie. I drugie tyle czasu, na narzekanie, że nie mają na nic czasu. O ironio...
  7. Gapienie się w przestrzeń. Zamiast odrabiać lekcje, czytać, ćwiczyć, cokolwiek innego. Patrzenie w przestrzeń i zastanawianie się, czy nasze istnienie ma sens. 
  8. Zajmowanie się rzeczami, które cię nie interesują. Wchodzisz na strony, tylko po to, by denerwować się na innych ludzi. Czytasz blogi, które zupełnie cię nie interesują. Do tego trzeba oczywiście komentować, jakie to bezsensowne i w ogóle.  

Myślę, że spokojnie dałoby radę wymyślić wiele innych przykładów takich pożeraczy czasu. A wy macie jakieś swoje potworki? 

4 komentarze:

  1. Oj, skąd ja to znam :) Oczywiście nie wszystkie punkty mogłabym sobie przypisać, ale z internetem to chyba jest najgorzej :) Ostatnio takim pożeraczem czasu jest u mnie Instagram, wchodzi się tylko na chwilkę, a robi się z tego zaraz 10 minut lub nawet dłuzej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj Instagram okropnie pożera czas :) a koty na Instagramie to już wg ;D

      Usuń
  2. W kwestii tego zapisywania planów, to ostatnio nawet czytałam książkę, w której został poruszony ten problem. Wiele osób zapisuje bardzo łatwe rzeczy do zrobienia, aby tylko je skreślić z listy i mieć satysfakcję, że wszystko idzie zgodnie z zamierzeniami. Ostatecznie rzeczy trudniejsze rzeczy trudniejsze przekładane są na później nic z tego wszystkiego nie wychodzi :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak niestety robiłam. Teraz powoli uczę się innego podejścia :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz :) jeśli ci się tu podoba - zostań na dłużej!

Copyright © 2014 Koci punkt widzenia , Blogger