Jak oszczędzać wodę? Moje sposoby


Czytałam ostatnio tekst na temat zużycia i wydatków na wodę. Według danych GUS zużycie wody roczne na jedną osobę to około 32 metry sześcienne. Policzyłam nasze zużycie i na osobę na rok wychodzi około 26 metrów sześciennych. To prawie 19% mniej niż średnia krajowa. Wydaje mi się, że to dobry wynik. Dlatego właśnie chcę się z wami podzielić moimi sposobami na oszczędzanie wody.


Wodę zużywam jak każdy, do kąpania, prania, gotowania, zmywania, sprzątania, do podlewania roślin i do picia. Dlaczego jednak jest tak, że udaje mi się zużyć tej wody o wiele mniej niż statystycznemu Polakowi?

Jak oszczędzać wodę? Proste sposoby na oszczędzanie wody

W ogóle po co tę wodę oszczędzać? Jednym z powodów może być katastrofa ekologiczna, do której powoli zmierzamy. Ludzie sami pod sobą dołki kopią. Coraz mniejsza ilość dostępnej dla nas wody pitnej jest ogromnym problemem.

Jeśli jednak to dla was nie ma znaczenia, środowisko jest wam obojętne, to może przekona was to, że zużywając mniej wody, płacicie za nią mniej. Tak po prostu. Nic więcej. Jeśli naprawdę musicie ciąć koszty na każdej płaszczyźnie, oszczędzanie wody też może się do tego przyczynić. Nie jakoś bardzo, ale każdy grosz się liczy, a z takich groszy potrafi się uzbierać duża suma.

Oszczędzanie wody nie jest trudne. Naprawdę. 


Jak oszczędzam wodę? 13 sposobów na oszczędzanie wody

  1. Pranie robię raz/dwa razy w tygodniu. Jest nas dwoje. Zawsze ładuję pralkę do pełna. Jeden raz zrobiłam wyjątek, bo miałam jaskrawozielone rzeczy, które farbują i musiałam to zrobić z podobnymi kolorami. Wtedy udało mi się załadować tylko pół pralki. Kolejny raz pojedyncze farbujące rzeczy prałam ręcznie z minimum wody (w małej misce).
  2. Myję zęby przy zakręconej wodzie. Tak samo buzię. Naprawdę, woda nie musi lać się bez przerwy.
  3. Analogicznie gdy biorę prysznic, też zakręcam wodę. Może się to wydawać śmieszne, ale moczę włosy, zakręcam wodę. Myję włosy, odkręcam, spłukuję, zakręcam itd. Woda nie musi lać się cały czas. 
  4. Romantycznym rozwiązaniem jest też prysznic we dwoje. Wtedy to już w ogóle oszczędność. 
  5. Gdy miałam  jeszcze wannę, nigdy nie lałam pełno wody. Wystarczało mi tyle, by na siedząco zakryć wyprostowane nogi. Naprawdę, więcej wody nie trzeba. Na początku nawet pod prysznicem zużywałam więcej, niż na kąpiel w wannie. 
  6. Zmywanie pozostawiam mojemu V., ale podpatrzyłam jego metodę. Naczyń nie płucze pod bieżącą wodą, a leje sobie do zlewu wodę i zamacza naczynia. Są opłukane, nikomu nic nie jest, żyjemy.
  7. Przy gotowaniu makaronu nigdy nie stosuję się do zaleceń na opakowaniu, bo wymagają one niebotycznych ilości wody. Wiecie co? Zawsze leję mniej i makaron jest dobry. Lubię al dente, ale da się w mniejszej ilości wody ugotować makaron bardzo miękki, a nawet go rozgotować. To samo tyczy się kaszy i ryżu.
  8. Nigdy nie zmywam pod bieżącą wodą. Nie mamy zmywarki, zmywamy ręcznie, ale: opłukuję sobie delikatnie naczynia (tylko z grubsza, żeby były mokre) i to gąbkę moczę w razie potrzeby. Tak, naczynia są porządnie umyte. 
  9. Jeśli jakaś woda mi zostanie (np. z pracy, gdzie piję prosto z butelki) i nie nadaje się ona za bardzo do picia - podlewam nią rośliny. 
  10. Ważne jest, by krany były szczelne. Żadna woda nie kapie. Instalacje są szczelne. 
  11. Gdy wyjeżdżamy - zakręcamy wodę. 
  12. I teraz największy szok. Nie spłukujemy wody w toalecie za każdym razem. Nie spłukujemy każdego listka papieru czy zasmarkanej chusteczki. Dodatkowo, spłuczka ma podział na 3 i 6 litrów. Używamy mniejszej ilości. Nie mówię, że toaleta ma wyglądać jak stare wychodki, ale jeśli tylko wydawało ci się, że chcesz siku, a naprawdę poleciały trzy kropelki - nie musisz tego spłukiwać. Naprawdę...
  13. Nie odkręcam wody na maksa do mycia rąk, zębów, buzi itp. 

Nie musicie stosować każdej z tych metod, ale warto je wprowadzić. A może wy macie jeszcze jakieś metody? Chętnie poczytam!