Zdrowy egoizm, czyli dlaczego musisz nauczyć się odmawiać


Kiedyś pisałam ci już o zdrowym egoizmie. Ale to było już naprawdę dawno temu. Nie powiem, że wstydzę się tego wpisu, bo tak nie jest (a gdyby tak było, już byś go na moim blogu znalazła), ale chciałabym podjąć ten temat jeszcze raz, bo mam wrażenie, że egoizm jest bardzo źle postrzegany ogółem i raczej nie rozróżniamy na co dzień zdrowego, dobrego i potrzebnego egoizmu od tego złego, który niszczy relacje. Dlatego właśnie chciałabym znów podjąć ten temat, tym bardziej przy okazji niedzieli, która – jak już wiesz – polega na zadbaniu o siebie. A zdrowy egoizm z tym dbaniem o siebie ma sporo wspólnego!

Przeczytaj także:

Dręczą mnie wyrzuty sumienia...

Kiedyś byłam osobą, która albo zgadzała się na wszystko, albo miała wyrzuty sumienia, bo się nie zgodziła (z całkiem racjonalnych powodów, a nie byle jakich wymówek). Gdy jeszcze chodziłam do szkoły, spokojnie brałam na siebie dodatkowe prace, konkursy, zadania, projekty, zawody… no w sumie wszystko, w czym chcieli mnie widzieć nauczyciele. A czasem to nawet jeszcze więcej. Niby nic złego, bo szkołę skończyłam z wysoką średnią ocen (co w sumie w dorosłym życiu nie ma znaczenia, ale dzięki niej zgarnęłam całkiem pokaźne stypendia. Czyli było o co walczyć). Po za szkołą miałam przecież też swoje życie. I tam także zgadzałam się na wyjazdy, prace, pomoce, dodatkowe rzeczy, więcej nauki i wiele, wiele innych. Nie potrafiłam odmawiać. A gdy poszłam do pracy… oj ta nieumiejętność odmawiania by mnie zgubiła. Więc zaczęłam się uczyć odmawiania. Odmawiałam nadgodzin, gdy czułam, że nie dam rady, lub gdy po prostu nie chciałam ich brać. 12 godzin fizycznej pracy (+godzinę przed pracą trzeba było wyjść z domu, a powrót w zależności od pory dnia, od 25 do 40 minut). Więc to prawie 14 godzin po za domem. A gdzie tu czas na życie?

Jak nauczyć się odmawiać?

Odmawiałam więc. Nie zawsze, bo czasem dodatkowy grosz się przyda, ale odmawiałam często. I zawsze dręczyły mnie wyrzuty sumienia. U nas nie ma czegoś takiego, że każdy musi zostawać na nadgodziny. To produkcja, więc pracujemy na czas (8 godzin), a nie na projekty czy sztuki. Więc mam prawo uczciwie pójść do domu po 8 godzinach i nie przejmować się tym, że jutro będę musiała dokończyć. Jutro i tak będziemy robić to samo, tak samo, w tej samej ilości. Co nie zmienia faktu, że dręczyły mnie wyrzuty sumienia. I nieraz chciałam biec za liderem i błagać, że ja w sumie to jednak chcę te nadgodziny. Ale nie dla siebie. Dla niego, żeby był ze mnie zadowolony, a ja będę czuła, że spełniłam mój obowiązek (którego wcale nie mam).

Jak się jednak domyślasz, nie biegłam za nim i nie błagałam, ale wyrzuty sumienia dręczyły mnie w środku.

I nadal czasem dręczą. W bardzo różnych sytuacjach. Sztuka odmawiania jest trudna i nie sposób się jej nauczyć w jeden dzień. Będą dręczyć cię wyrzuty sumienia, nie raz ulegniesz prośbom, błaganiom, ale też zwykłym sugestiom czy pytaniom. Czasem nawet nie będzie trzeba wywierać presji. Ale z czasem nauczysz się odmawiać nawet, jeśli ktoś będzie wywierał presję.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Skoro mamy już weekend, to śmiało mogę wrzucić zdjęcie w ramach wyzwania autoportretowego #zróbsobiezdjęcie u @patrzszerzej 😊 Tym razem zdjęcie na dworze. I dobrze, bo akurat mam troszkę takich zdjęć z racji tego, że udało nam się pojechać w tamtym tygodniu na spacer do lasu. A teraz owy las jest zamknięty, bo opryskują go z powietrze. Miałyśmy dużo szczęścia, że nam się udało 🌳 Miałam dziś mieć bardzo produktywny dzień. Obudziłam się o 5. Poczytałam "Endometrioza. Kobiecość nie musi boleć." Już kończę, więc niedługo o niej napiszę, bo ten temat jest bardzo ważny. Potem wstałam, oczywiście joga, śniadanie, pielęgnacja. (O moim rytuale będzie niedługo na blogu. Koniecznie zaobserwuj, by nie przegapić. Link w bio.) Potem lista na zakupy i pojechaliśmy. Okropnie wszystko drożeje. Wiem to, bo prowadzę budżet już trzeci rok i widzę, ile wydajemy. Potem odwiozlam auto do mechanika (znów). Wróciłam. Zrobiłam obiad. A po obiedzie... Poszłam spać. Czasem taka drzemka jest potrzebna, bo dzięki niej teraz mam siłę i mogę działać. A tak to byłabym taka przymulona do wieczora. Rada dla ciebie: pozwól sobie na odpoczynek i nie zaniedbuj go. Podziękujesz sobie za to bardzo szybko 😊❤ Trzymaj się kochana i miłego popołudnia. Ps. Zdjęcie to inspiracja portretów bez pokazywania twarzy @adazet #drzemka #nap #naptime #endometrioza #kobiecośćniemusiboleć #endowojowniczka #endometriosis #zdjeciewlesie #spacerwlesie #kapelusz #beztwarzy #autoportret #jestem1na10 #pełniaszczęścia #pelniaszczescia #wkapeluszu #faceless #facelessportrait #odpoczynek #czasdlasiebie
Post udostępniony przez Klaudia Jaroszewska (@kocipunktwidzenia)


Zdrowy egoizm - czym jest?

A w ogóle to dlaczego mówię o odmawianiu, skoro miało być o zdrowym egoizmie? Bo to się ze sobą łączy. Myślę, że jedno bez drugiego nie istnieje. Dlaczego?

Egoizm to (wg słownika języka polskiego) – kierowanie się wyłącznie własnym dobrem i wygodą ze szkodą dla innych.

Odmawiać – nie godzić się na spełnienie czyjejś prośby, propozycji lub czyjegoś żądania.

Uwielbiam słowniki i definicje słownikowe, bo myślę, że one trochę lepiej ubierają w słowa to, co chciałabym ci wyjaśnić.

Czym jest zdrowy egoizm?

Według mnie zdrowy egoizm to zachowanie, które ma na celu nasze dobro i wygodę, niekoniecznie ze szkodą dla innych (ale może i tak być) i wiąże się on właśnie z odmawianiem, czyli niespełnianiem czyichś żądań.

Zdrowy egoizm pojawił się w moim życiu już dawno temu, choć wtedy jeszcze nie byłam tak świadoma jego działania i nieraz wpadałam w pułapkę godzenia się na coś, czego wcale nie chciałam, byleby tylko zaspokoić potrzeby tej drugiej osoby. Zdarzało się, że godziłam się pić alkohol na imprezie dla świętego spokoju. Zdarzało się, że szłam do kościoła, byle tylko nikt mi o to nie marudził. Zdarzało się, że ślęczałam nad pracami domowymi cały dzień i wieczór, tylko dlatego, że bałam się odmówić i zawieść nauczyciela (mówię tu o dodatkowych pracach, nie obowiązkowych).

Dzieci też mają swoje zdanie

Już wtedy chorowałam na endometriozę i mogę śmiało powiedzieć, że wtedy była ona bardziej dokuczliwa niż teraz. Źle się odżywiałam, w sumie nawet za bardzo nie myślałam o tym, co powinnam, a czego nie powinnam jeść. A po za tym nawet nie wiedziałam, że choruję, a żaden z lekarzy nie kwapił się do tego, by mi w jakikolwiek sposób pomóc. I tak – cierpiałam z bólu, ale brałam na siebie dużo. Zadowalanie innych było dla mnie priorytetem. I ja naprawdę rozumiem, że dzieci mają słuchać rodziców, ale są też pewne granice, gdzie te dzieci powinny móc odmawiać.

W moim dorosłym życiu, na swoim, też zapominałam o sobie. Swoje zdrowie stawiałam daleko na liście priorytetów. To znaczy: chciałam być zdrowa, nawet bardzo. Ale. Jedno wielkie ALE. Zawsze wymagania innych były dla mnie ważniejsze.

Niezdrowe relacje

Mój były partner np. śmiał się ze mnie, że myślę o weganizmie. Powiedział nawet kiedyś coś takiego: jak będziesz weganką, to się do ciebie nie przyznam. No cóż. Jadłam wtedy mięso i przestałam o tym myśleć. A potem się z nim pożegnałam. I nie żałuję. Bo w obecnym związku jest miejsce na mnie i na moje potrzeby. I jest wsparcie, a nie wyśmiewanie.

Dobry związek właśnie na tym powinien się opierać: na wsparciu, trosce, pomocy, zaufaniu. Nie może dochodzić do takich momentów, jakie miały miejsce w moim poprzednim związku. Jeśli ty w takim tkwisz – uciekaj jak najszybciej. Będzie tylko gorzej!

Endometrioza a zdrowy egoizm

Wracając do tematu, endometrioza trochę nauczyła mnie takiego zdrowego egoizmu. Wiedziałam, że gdy boli, gdy źle się czuję (a takich dni było dużo), muszę pomyśleć o sobie i tylko o sobie. Może się palić i walić – niech ktoś inny się tym zajmie. Facet niech sobie zrobi obiad i wypierze skarpetki, jeśli ich potrzebuje. Sprzątanie nie ma znaczenia, brudne gary w zlewie tak samo. Wtedy byłam ważna ja i nic więcej. Zaszywałam się na łóżku pod kocem, z termoforem, lekami przeciwbólowymi i youtube. Czekałam aż przejdzie, albo zasypiałam w trakcie, bo takie czekanie jest wykańczające. Nauczyłam się, że gdy bardzo boli, wcale nie muszę jechać do szkoły. To tylko szkoła. Lekcje można przepisać. A większości materiału i tak musieliśmy uczyć się sami. Zostawałam więc z domu na te najgorsze dni (czasem 1, a czasem aż 3).

W pracy też miałam takie sytuacje, gdzie endomenda mnie pokonywała (na szczęście tylko na chwilę). Nie męczyłam się. Zostawałam odwożona do domu i tam spokojnie czekałam na koniec bólu. I nikt nie miał do mnie o to pretensji. Praca? Co z tego, jeśli nie jestem w stanie stać na nogach. Priorytetem było znów moje zdrowie i dobre samopoczucie.

Do czego zmierzam…

Zdrowy egoizm jest bardzo potrzebny i każda z nas powinna potrafić korzystać z tego „narzędzia”. Dzięki niemu nie popadamy w problemy ze zdrowiem, ze swoim samopoczuciem, ze swoim nastawieniem do życia. Zapobiegamy smutkowi, zniechęceniu, wyczerpaniu, przepracowaniu, przemęczeniu i tym wszystkim negatywnym stanom, do których może dojść, gdy zapomnimy o sobie, spełniając tylko wymagania innych.

Zdrowy egoizm pozwala nam zadbać o siebie, odmawiając w tym czasie innym. Pozwala nam znaleźć czas na przyjemności i pasje, na które byśmy go nie miały, gdyby nie sztuka odmawiania.

Ale jest moment, gdy zdrowy egoizm przeradza się w taki prawdziwy egoizm z piekła rodem.

Kiedy egoizm staje się niezdrowy i szkodliwy?

Jest wtedy, gdy zaniedbujemy rodzinę i przyjaciół, na rzecz hedonistycznego lub wręcz narcystycznego dbania o siebie. Gdy odmawiamy dosłownie wszystkiemu, by mieć czas tylko dla siebie. Czasem jednak musimy spędzić czas z rodziną… nie. To źle powiedziane. Tak naprawdę potrzebujemy zdrowych, dobrych relacji do życia, a o nie dbamy poprzez spędzanie czasu z rodziną, przyjaciółmi. Podczas wspólnych gier, imprez, zabaw, spotkań.

Nie możemy odmawiać dosłownie wszystkiemu, bo może się okazać, że nasi domownicy odwalają za nas wszystkie nasze obowiązki. Trzeba tu zachować równowagę i kierować się zdrowym rozsądkiem. Przerwa między zdrowym egoizmem i tym złym egoizmem jest niewielka i łatwo ją przeoczyć.


A czy ty kiedykolwiek słyszałaś o zdrowym egoizmie? Praktykujesz go? A może uważasz, że nie jest potrzebny? Daj mi znać w komentarzu!

Trzymaj się ciepło i do zobaczenia we wtorek!