Szlaki, biegi, znaki | Bieganie na orientację, szlaki leśne


Ogólnie nigdy nie biegałam. Nie lubiłam tego. Bieganie po bieżni było dla mnie katorgą i przymusem, a wiadomo jak to z przymusami bywa.  Okrążanie sali dwadzieścia razy na jednym w-f też nie było ciekawe, nudziło się, a końca nie widać. Jednak znalazłam coś, przez co nawet bieganie jest przyjemne, choć i spacery się nadadzą. 



Słoneczny dzień. Wiosna na całego, choć do dwudziestego pierwszego było jeszcze daleko. Wróciłam wcześniej ze szkoły. Po ostatniej chorobie dostałam zwolnienie na miesiąc z w-f, choć wcale go nie chciałam. Teraz mi się nudzi. Dlatego wole do domu wrócić szybciej i ten czas (który spędziłabym siedząc na ławce przez dwie godziny) spędzam inaczej. 



Powiedziałam sobie, że tym razem pójdę biegać. Przez godzinę wracania do domu jeszcze kilka razy zmieniałam zdanie, ale w końcu powiedziałam bratu, że idziemy - nie było już odwrotu. Doskonale wiem, że zaledwie kilka metrów od mojego domu przebiegają szlaki dla orientalistów i rowerzystów. Postanowiliśmy spróbować żółtego szlaku. Kiedyś już nim szłam, ale nie pamiętałam dokładnie, dokąd prowadzi droga. To w tym wszystkim było najlepsze. Szukanie znaków, które miały wskazać drogę.


Oczywiście nic nie mogło być nadzwyczaj piękne, bo już na początku złapała mnie kolka. Na szczęście udało mi się szybko jej pozbyć i mogliśmy ruszyć dalej. Biegaliśmy tak jakąś ścieżką, która dokądś prowadziła przez jakiś czas. Fascynujące było to, że to drzewa i znaki na nich miały nade mną kontrolę, a nie ja nad nimi. One decydowały o dalszym biegu i jego kierunku - nie ja.


Na początku nie było wiele do podziwiania. Jakieś domy, a po drugiej stronie las. Potem strzelnica i Oczyszczalnia Ścieków (przyjemny widok). Dopiero po kolejnym zakręcie zaczęło się robić pięknie. Znalazłam miejsce, do którego po kilku dniach wróciłam. Małe bajorko (nie wiem, może jeziorko), obok polana, potem las. Na przeciwko jakiś opuszczony dom. Mimo tego, że drzewa jeszcze nie mają liści, było tam niesamowicie zielono. Już widzę te widoki późniejszą wiosną lub wczesną (złotą) jesienią. Na pewno tam wrócę.


Chcę przez to powiedzieć, że fakt iż nie polubiłeś/łaś jakiegoś zajęcia jeszcze go nie skreśla. Czasem warto odkryć je na nowo, choć na początku może być trudno. Nie zamierzam biegać tak, jak moja koleżanka - codziennie. Ale raz na jakiś czas. Ciągle kawałek dalej. Wiem, że szlak zatacza pętlę i w końcu wrócę pod dom, jednak nie wiem, jak długo musiałabym biec (z chodzeniem na przemian). Gdy będę miała na to więcej czasu - pobiegnę do końca. Na razie nie mam odwagi. 

Ps. Post został napisany około roku temu (lub jeszcze dawniej), a bieganie szlakami dalej jest przyjemnością ;) 

6 komentarzy:

  1. Ciekawy wpis,zdjęcia bardzo ładne -mają w sobie to "coś" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja biegam w pobliskim parku czasami też mi się nie chcę ;p ale mam nadzieję, że z czasem będzie to przyjemność :D

    OdpowiedzUsuń
  3. świetnie, że spróbowałaś i piękna przyroda Cię otacza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w tym roku jakoś opornie to wszystko niestety rozkwita :(

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz :) jeśli ci się tu podoba - zostań na dłużej!

Copyright © 2014 Koci punkt widzenia , Blogger