Koci punkt widzenia: Kot kontra zło całego świata


Miał. Dawno mnie tu nie było, ale wróciłem do was i muszę wam coś opowiedzieć. Wiele się ostatnio wydarzyło. Niestety bardzo ZŁYCH rzeczy. Pewnie was ciekawi, co to mogło być... Więc już przestaję miałczeć bez sensu. Zrobię naszą ulubioną kawę i wszystko wam opowiem. 



Wiadomo jaka moja Pancia jest leniwa. Naprawdę nie rozumiem, jak można nie zerwać się na równe łapy na pierwszy budzik. Ale nie! Ona to nawet nie raczy się podnieść. Otworzy oczy, wyłączy budzik, popatrzy na mnie (wtedy udaję, że dopiero się obudziłem). Mówi do mnie; cześć Kocieł. ROZUMIECIE TO? Śmie przerywać mój sen i myśli, że wszystko jest w porządku. Ale najgorsze będzie za chwilę. 


Zamiast wstać, bierze mnie w swoje brudne, oślizgłe łapy (no dobra... ręce ma zadbane, ale muszę dodać dramaturgii). Przytula mnie, tarmosi i nazywa Pacankiem. Ktoś jej wyprał mózg. A jak nie, to chyba musi być ten pierwszy raz. 


Dobrze, to zło jakoś zniosłem. Myślę sobie - gorzej nie będzie. 


Ale ona potrafi wymyślić i Kota zaskoczyć. Wstała. Ale nie ubrała się tak jak zwykle (wykroczenie pierwsze). Nie poszła do łazienki (wykroczenie drugie). Poszła najpierw do kuchni (wykroczenie trzecie) i zrobiła sobie herbatę (wykroczenie czwarte), a Kotu nie (wykroczenie piąte)! JAK TAK MOŻNA JA SIĘ MIAŁCZĘ?!


Tego już nie można było wytrzymać. Kto by się nie zdenerwował w takiej sytuacji? 


Więc się zdenerwowałem i pokazałem jej to. Nastroszyłem się, najeżyłem, powiększyłem swoją objętość razy dwa (do dwóch umiem już liczyć). I zacząłem biegać po wszystkim i po wszystkich. Nawet po Cioci-Babci przebiegłem (ale ona jak śpi to śpi). Na to moja Pancia mówi, że mam się uspokoić. 


NO ALE JAK?!




Tyle nerwów na jeden poranek... 

4 komentarze:

Copyright © 2014 Koci punkt widzenia , Blogger