Koreańska pielęgnacja w 10 krokach - cz.4. Esencja, ampułki, maseczki - czyli przedsmak nawilżania cery


Buzie wyczyszczone bardzo dokładnie. Widzę już waszą radość na myśl, że w końcu zrobimy coś innego. Ja również się cieszę. Przypominam jednak, że bez dokładnego oczyszczenia kolejne kroki nie miałyby kompletnie sensu. Także, jeśli coś pominęłaś - wracaj i rób co trzeba. 

5. Esencja
Jest to kosmetyk raczej rzadko spotykany i sieciowych drogeriach. W Rossmannie pojawił się na razie taki jeden. Koreanki uważają ten etap za najważniejszy. Według mnie, one każdy etap uważają za najważniejszy. I mają w tym rację. 

Esencja ma nawilżyć, wygładzić, wspomóc procesy komórkowe w skórze. Jest to dość mocno naładowany składnikami i witaminami płyn. Moją zaleca się używać tak, jak toniku. Ja jednak wylewam troszkę na dłoń i wcieram delikatnie w twarz. Myślę, że nie trzeba jej marnować na wacik, skoro tak również się sprawdza. 

Aktualnie używam: Bielenda Multi Essence 4w1. Ma za zadanie pielęgnować, tonizować, regenerować i oczyszczać. Pachnie delikatnie. Posiadam wersję do cery mieszanej. O dokładnych efektach jej stosowania napiszę w osobnej recenzji. 

6. Ampułki (koncentraty, serum) 
Jest to bardziej skoncentrowana esencja, co sprawia, że ten kosmetyk jest ciut cięższy od poprzedniego. Pamiętajcie, że każdy kolejny etap jest dokładnie przemyślany tak, by uzyskać maksymalne efekty. Jest to kosmetyk, który ma nawilżyć i pomóc na konkretny problem. 

Jest na pewno gęstsze od esencji. Stosuje się je na konkretne problemy skóry. W moim wypadku są to przebarwienia i blizny. Pipetką rozprowadzam serum na twarzy, a następnie wcieram dokładnie do wchłonięcia. To ważne, by serum (koncentrat) dokładnie się wchłonął przed kolejnym etapem. 

Aktualnie używam: AA SKIN BOOST C+ koncentrat 8% - rozświetlenie i poprawa kolorytu. Serum jest w szklanej buteleczce z pipetką. Da się nią nabrać dobrą ilość kosmetyku, a potrzeba go niewiele na całą twarz. Jest gęste, szybko się wchłania. O dalszych efektach napiszę osobno. 

7. Maseczki
I tu mamy pole do popisu. Możemy używać jednorazowych, tubek, płacht. Przy tych pierwszych możemy używać takie do zmywania, takie, które mają się całe wchłonąć i takie peel-off. Osobiście używałam już każdej i najbardziej przypadły mi do gustu peel-off i płachty. Najmniej przy tym brudzenia :)

Według Koreanek najlepsze są maski w płachcie, bo przyklepują one składniki odżywcze do twarzy i dzięki temu nie odparowują one, a w większości są wchłaniane przez skórę. Są także wygodne w użyciu i przyjemne. te koreańskie mają też ciekawe nadruki. 

Maseczki mają głównie za zadanie nawilżać, nawadniać, oczyszczać, wygładzać. To od was zależy, jaką wybierzecie. Stosujemy je w te dni, w które robimy peeling.

Używam: Garnier Tissue Mask (niebieska i różowa), Bielenda Mezo Maska (hydroplastyczny płat 3D), Oriflame Swedish Spa. 

Wasza twarz przygotowana już jest na nawilżanie właściwe. Już wkrótce widzimy się w ostatnim poście na temat etapów koreańskiej pielęgnacji.

6 komentarzy:

  1. Czekałam na ten post. O ampułkach i esencjach nie wiedziałam w sumie nic. Koniecznie muszę sama się z nimi zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jutro wybieram się do Rossmanna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety też byłam.. mój portfel tego nie lubi. Moja cera lubi ^^

      Usuń
  3. Z koreańskimi kosmetykami nie miałam jeszcze styczności . Muszę sie ja jakies zdecydować, bo same pozytywne opinie słyszałam .
    JustynaPolskaFashion&MakeupArtist

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja koreańskich również nie kupowałam ;)

      Usuń

Copyright © 2014 Koci punkt widzenia , Blogger