czwartek, 1 marca 2018

Ile w ciągu roku kobieta zużywa kosmetyków? | Denko #2


Pierwsze tegoroczne denko miało bardzo duży odzew (jak dla mnie), dlatego już piszę dla was kolejne. Ostatnio było 15 kosmetyków (w tym 5 próbek). Tym razem jest to 13 sztuk, ale tylko 1 próbka, więc można by powiedzieć, że zużyłam o dwa kosmetyki więcej. Będzie pielęgnacja i paznokcie. Niestety nie ma kolorówki, ale bardzo się staram, by była na kolejny miesiąc. 

Mamy jeden żel pod prysznic, tonik do twarzy, olejek do włosów, krem do rąk, serum do twarzy, peeling i żel do twarzy oraz krem na noc, 3 Semilaki, jeden inny lakier i próbkę. Sporo się tego nazbierało i naprawdę nie wiem, jak to się stało tak szybko. Myślę, że dlatego, że używam bardzo różnych rzeczy, robię to sumiennie każdego dnia (lub co określoną ilość dni) oraz używam jednego na raz z danej kategorii. No, prawie zawsze tak robię. 



Legenda:
zielony - uwielbiam, lubię, był lepszy niż przecietny
niebieski - przeciętny (ani dobry, ani zły)
czerwony - okropny

No i przechodzimy do rzeczy :)


Isana Lovely Winter żel pod prysznic - ostatnio było mydło z tej serii, a teraz (po dwóch miesiącach) udało mi się wykończyć żel pod prysznic. Już możecie zauważyć, że jest on bardzo wydajny. Ja używam gąbki, przez co zużycie na jeden raz jest minimalne, bo pieni się niesamowicie. Dobrze oczyszcza, nie wysusza i bardzo ładnie pachnie. Słodko i nienachalnie, ale jestem pewna, że nie dla każdego jest ten zapach. Kosztuje grosze. 

Oriflame Lace Love krem do rąk - piękny, brzoskwiniowy zapach. Używałam go bardzo dłuuugo. U mnie kremy do rąk mają niesamowity żywot, choć używam ich bardzo często. Dobrze nawilżał dłonie, ale nie utrzymywał się zbyt długo. Może dlatego, że zawsze używam niewielkiej ilości. Jednakże już mam lepszy krem od niego. Tutaj kochałam zapach, ale nie dla zapachu krem do rąk się kupuje. Kosztował coś koło 5 zł za 75 ml. Przy okazji (pozdrawiam N.) połamała się zakrętka i musiałam go skleić taśmą :)


Green Pharmacy olejek łopianowy - tak, lubię praktyczne rozwiązania, więc olejek przelałam do buteleczki z atomizerem (widoczna na zdjęciu). Było go 100 ml za jakieś 7 zł. Używałam go bardziej do skóry głowy niż na włosy. Liczyłam znów na porost włosów, ale stosowałam go nieregularnie (i to bardzo) więc i efektów nie ma. Pierwszy raz, gdy go miałam, efekty były super: włosy mocne, mniej wypadające, no i rosły. I taką opinię o nim utrzymuję, przy regularnym stosowaniu. 




Oriflame Love Nature tonik z zieloną herbatą - wygrany, zużyty. W katalogu kosztuje 10-15 zł za 150 ml. Używałam go długo. Był bardzo wydajny. O wiele lepszy od tego, o którym ostatnio pisałam (z Garnier). Oczyszczał, nie wysuszał, dobrze się rozprowadzał czy to wacikiem, czy to dłońmi na kilka razy (czasem tak robię w ramach maseczki, że nakładam tonik około 7 razy. Cera jest wtedy cudowna <3). Być może jeszcze do niego wrócę, ale nie mam mu nic do zarzucenia. Nawet o dziwo, nie zrobił mi krzywdy, mimo że jest do cery tłustej (normalnie takie kosmetyki szkodzą mojej buzi). 

Oriflame Love Nature żel do mycia twarzy z zieloną herbatą - tak, wiem, że jestem nienormalna, ale nie mam opakowania po tym żelu. Przelałam go kiedyś do opakowania z Ziaji z pompką no i teraz w nim jest szampon. Więc nie mam i tyle. Nie pytajcie. Dobry żel, ogółem cała seria była dla mnie zaskoczeniem. Oczyszczał dobrze, nie wysuszał, współgrał z innymi kosmetykami. Aktualnie jestem zakochana w innym, no ale ten był dobry. I cenowo też nie całkiem zły 10-15 zł za 150 ml w katalogu. 

Bielenda serum z witaminą C - serum, dla którego miałam wielkie nadzieje. Nie zawiodło mnie, ale nie robiło niczego wow. Takie dobrze, ale bardziej w kierunku przeciętnego niż niesamowitego. Bardzo wydajne, troszkę nieprzyjemny zapach, no i to pieczenie wszystkich podrażnień. Tak, czego ja się spodziewałam od witaminy C? Ano tego, ale teraz wiem, że nie lubię tego uczucia i nie wrócę do tego serum. Nie nadawało się też pod makijaż. Ale ładnie rozjaśniało i wygładzało cerę. Kosztuje około 25 zł za 30 ml.

Oriflame Swedish Spa peeling do twarzy - największe rozczarowanie. Używałam ja. Na moją małą buzię. Baaaardzo dużo, żeby było choć kilka drobinek. Używał mój P. Jeszcze więcej. Do dłoni był super, no ale przeznaczenie miał mieć inne. Szkoda go, bo oczyszczał ładnie, ale te drobinki to śmiech na sali. Kilka na krzyż. Myślę, że dałoby się policzyć, ile ich było w takiej porcji. Nie kupię go więcej (na szczęście wtedy go wygrałam). Kosztuje około 30 zł za 75 ml. 

Oriflame Optimals Oxygen Boost krem na noc - krem do cery suchej. Używałam go na noc i byłam bardzo zadowolona. Moja cera mieszana w kierunku tłustej była po nim idealnie nawilżona, gładka, wtedy nie tłusta. O wiele lepiej wyglądała. Jednakże po długim używaniu (jakieś 3 miesiące) stał się dla mnie za ciężki i używałam go w formie maseczki nawilżającej. Myślę, że dla suchych cer będzie idealny. Kosztuje 30-45 zł za 50 ml. Jest teraz w nowym opakowaniu.


Sylveco dla dzieci krem pielęgnujący do twarzy i ciała - próbka. 2 ml. Zużyłam na jeden raz, chyba do rąk po basenie w szkole. Tak mi się wydaje. Nie powiem o nim nic więcej, bo po jednym użyciu nie wiem, czy jest dobry. 



Semilac TOP - zwykły top, który miałam w zestawie. Był ze mną bardzo długo, bo prawie rok. Używany często. To ten, który trzeba przemyć. Pięknie się błyszczał. Nie schodził i dobrze trzymał lakier. I tyle. Kosztuje 30 zł za 7 ml. Mam innego ulubieńca. Ten był przeciętny. 

Semilac BASE - zwykła baza z zestawu. Niesamowicie śmierdząca. Dobrze się nakładała, utwardzała, choć miała odpały, gdzie spływała nim zdążyłam dać paznokieć do lampy. Ale ogółem dobra baza. Tak samo 30 zł za 7 ml.

Semilac Biscuit - miłość moja. Katowany lakier. Piękny, kremowy, idealny. Trwały, choć do pełnego krycia 3 warstwy to minimum. Wydaje mi się, że przy jasnych kolorach to normalne. Albo go kupię (miałam z zestawu 3 ml miniaturkę), albo znajdę odpowiednich w hybrydach, które kupuję normalnie. Duża wersja oczywiście 30 zł. Mała niedostępna z tego, co widzę. 

Reni-Nail Top no wipe - teraz już jest to MERACLE COSMETICS z siedzibą w moim miasteczku :) Dostałam próbkę, ale używałam jej bardzo dłuuugo. Świetny top,którego naprawdę nie trzeba przecierać. Ładnie się błyszczy i dobrze utrwala. No i cena. 7,5 ml kosztuje 14,90 zł, a 15 ml kosztuje 24,90 zł. Nic, tylko brać!

Dotarliśmy do końca. Było to 5 ulubieńców, 1 okropny kosmetyk i 7 przeciętniaków. A jak u was z denkami? 

Na przyszły miesiąc planuję sporo kolorówki oraz troszkę pielęgnacji. Mam nadzieję, że w końcu role się odwrócą :)

32 komentarze:

  1. Hoho, niezłe denko!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zbyt wiele kosmetyków nie używam, ale czasem mnie napada i kupuję spore ilości, a potem znowu przerwa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja rzadko kupuję, ale jak się kończy, to wszystko na raz :D

      Usuń
  3. Ostatnio zauwazylam, ze ja swoich kosmetykow nie zuzywam duzo. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Spore denko :) Muszę w końcu kupić ten kolorek z Semilaca, bo widzę go już u kolejnej osoby, hit marki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też nie przepadam za tym peelingiem do twarzy ze Swedish Spa, aktualnie się z nim męczę i nie mogę go zużyć :( Seria Love Nature z olejkiem z drzewa herbacianego jest u mnie następna w kolejce, mam nadzieję, że sprawdzi się równie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. semilac mini nie wiedzialam ze takie maja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja miałam w zestawie, nie wiem, czy się da kupić oddzielnie :(

      Usuń
  7. Żadnych z tych kosmetyków nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
  8. W zasadzie niczego nie miałam, ale znam zapach mydła w płynie Isany Lovely Winter i jest naprawdę ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojezusicku! Aż się czuję niekobieco xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Spore denko :) większość produktów znam i bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  11. Całkiem spore denko :) Szkoda, że jesteś średnio zadowolona z serum Bielendy - miałam je na oku, ale ciągle odwlekam jego zakup i w koncu nie wiem czy się na nie skusić, bo opinie są mieszane :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam ten żel z Isany! Pachniał przepięknie <3 Ogólnie bardzo lubię ich żele, nie dość że są taniutkie, to jeszcze mają piękne zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubię wpisy z serii Denko. Ciekawi mnie jakie kosmetyki stosują inni. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czasami żałuję, że jestem takim alergikiem, tyle ciekawych kosmetyków czeka na wypróbowanie. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :) jeśli ci się tu podoba - zostań na dłużej!