piątek, 6 kwietnia 2018

Post do kawy


Ale nie o kawie. Ani o herbacie. A może? Może tylko pośrednio. Bo w sumie o coś innego mi chodzi. I o kawę. I nie o kawę. O dorosłych. I o dzieci. Tym razem to będą takie trochę przemyślenia. Z pogranicza beztroski i dorosłości. Z pogranicza dziecka i rodzica. Z własnego życia. Bo wielu dorosłych zapomina, że kiedyś dziećmi było. Wielu dorosłych myśli, że wszyscy są tacy, jak oni. Ale to wcale nie jest takie proste. 

Już o tym wspominałam, ale tym razem ujmę to szerzej. Denerwują mnie dorośli. Tak, mam dwadzieścia lat. Tak, jestem dorosła. Tak, za chwilę kończę szkołę. Tak, założę własną firmę. Tak, zmierzę się z problemami dorosłego świata. Już się mierzę. I tak, denerwują mnie dorośli. 

Dorośli, którzy narzucają własne zadnie

Gdy jechałam na Olimpiadę Przedsiębiorczości nasłuchałam się przez kilka godzin o tym, że tylko Uniwersytet Ekonomiczny jest dobrą uczelnią (a Medyczny? a przyrodniczy? a Wrocławski?). Tylko tam trzeba studiować. I tylko dziennie. Inaczej to nie są studia. Inaczej to nie można. 

Powiedziałam, że chciałabym być tłumaczem - usłyszałam, że z uczelni wychodzą setki tłumaczów. Ale na Uniwersytet Ekonomiczny trzeba iść, bo finanse. A Finansistów to niby nie wychodzi dużo? Takich uczelni jest masa. Każda produkuje setki studentów. A Uniwersytet Ekonomiczny to ostatnie miejsce, do którego pójdę. Po prostu nie mam ochoty się dalej uczyć ekonomii. I tyle. 

Ale pamiętajcie, że tylko tam można studiować. 

Dlatego właśnie nie lubię wszechwiedzących dorosłych. A jeśli chciałabym być lekarzem? Stomatologiem? Pedagogiem? Dziennikarzem? Nie mam prawa bycia? Bo przecież tylko Uniwersytet Ekonomiczny...

Dorośli, którzy są hipokrytami

Nie znoszę rodziców, którzy każą jeść dzieciom wszystko, pić wszystko, lubić wszystko i zawsze dobrze się zachowywać. Dlaczego dla mnie to hipokryzja? Bo ci sami dorośli mają gorszy dzień, gdy wyżywają się na innych. I to jest poprawne. Złość dziecka (uzasadniona) już nie. 

Ci sami dorośli nie lubią yerba mate. Ale ich dzieci mają pić, co dostaną i tyle. 

Ci sami dorośli nie lubią mleka, szpinaku i brukselki. Ale jak dziecko nie lubi marchewki, to ma nie wybrzydzać i żreć bez gadania. 

Ci sami dorośli mają określony gust i np. nie lubią kolorowych t-shirtów. Ale dziecko ma nosić to, co ci się podoba. I jeśli to dziecko ma rok - to rozumiem. Ale jeśli ma 12, 15, 17 lat? Nie może mieć swojego gustu? 

Dorośli, którzy wiedzą najlepiej

I nawet, gdy ewidentnie się mylą, nie przyznają się do błędów. Moja mama, gdy tłumaczy matematykę mojemu bratu, a ja podważę to, co mówi - wie, że jestem bardzo dobra z tego przedmiotu i na 99% mam rację. Wtedy to przyznaje. 

Ale co z tymi dorosłymi, którzy tego nie potrafią? W szkole wpajają, że trzeba iść na etat. I tylko oni mają rację. Bo etat jest taki i owaki. A jeśli chcę założyć własną firmę? To etat jest lepszy, mimo, że o prowadzeniu firmy oni nic nie wiedzą. Wiedzą tylko, jak uczyć z podręczników (nie każdy oczywiście). 

Och i lekarze. Ginekolodzy. Mam do nich uraz. Odwiedziłam wielu. Ostatnio widziałam taki obrazek (nie mogę go znaleźć, więc przytoczę tekst):

14 lat - przejdzie z wiekiem
25 lat - po ciąży przejdzie
35 lat - po drugiej ciąży przejdzie
45 lat - na starość przejdzie

I niestety to taka bolesna prawda. Lekarze wiedzą lepiej, że udajesz. W sumie to na pewno tak nie boli. Poboli i przestanie. Wiele kobiet boryka się z endometriozą, a jest wyśmiewana przez lekarzy. Bo faceci wiedzą lepiej (niektóre kobiety zresztą też), że ma boleć i tyle. Że wymyślasz. Że tak źle nie jest. Szkoda tylko, że nie mają racji. Ale oni wiedzą najlepiej. 

Dorośli, którzy są zdziadziali

Czyli ci, których nic nie cieszy. Trzeba być poważnym. Trzeba się wszystkim mocno przejmować. Trzeba narzekać. Trzeba krytykować wyzywać. Poniżać. Wyśmiewać. Trzeba mieć negatywne nastawienie. Zabawa? Jaka zabawa? Przecież jestem dorosły. 

Taki trzeba by tępić...


A jakich typów dorosłych wy nie lubicie? 

21 komentarzy:

  1. Najlepiej słuchać siebie. Czego i Tobie życzę. Chociaż jestem dorosła;)
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są dobrzy i źli dorośli :) dziękuję ;)

      Usuń
  2. Dorośli, którzy mówią innym, że mało przeżyli bo przecież oni już żyją dłużej i wiedzą wszystko najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o taaak! I moje ulubione: bo w 57 roku to tu miałem pierwszeństwo (co z tego, że znaki się zmieniły?) :D

      Usuń
  3. Kurcze z tymi studiami to się zgodzę! I powiem szczerze przez jakiś czas troszkę się zgadzałam z tymi całymi 'dorosłymi', że najlepiej iść na kierunki ekonomiczne. Jednak dopiero później wzięłam pod uwagę fakt, że wiele osób nie ma pracy w zawodzie na tzw. swoje życzenie. Po studiach , niewazne jakich, żadna praca nie spadnie z nieba! Trzeba się mniej lub bardziej postarać a uda się osiągnąć prawie że wszystko. :) Pozdrawiam cieplutko! :)

    BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiadomo :) najlepiej uczyć się tego, co lubimy, a nie na siłę, bo duża kasy potem...

      Usuń
  4. Oprócz tych co wymieniłaś, nie lubię dorosłych, którzy mówią, że musisz być KIMŚ. Jakby ktoś nie miał wartości sam w sobie albo koniecznie musiał być lepszy od innych. I jeszcze takich co mówią, że koniecznie musisz iść za tłumem, nie wyróżniać się, "bo co ludzie powiedzą". Jakby cudze zdanie miało większe znaczenie od naszego, naszych potrzeb, naszych marzeń. Jakby to była jakaś ujma, że jesteś inny, żyjesz inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "bo co ludzie powiedzą"... tego nie lubię chyba najbardziej

      Usuń
    2. To tak jakby inni ludzie mieli nad tobą władzę i ich oczekiwania były ważniejsze niż twoje potrzeby. Mój ojciec ma z tym spory problem. Najgorsze, że mnie również prawie w to wciągnął.

      Usuń
    3. Dziękuję. Czasami naprawdę było mi z tym bardzo ciężko i nie mogłam liczyć na niczyje zrozumienie.

      Usuń
  5. Wiem o czym piszesz. Sama od dawna nie jestem dzieckiem, jestem już matką i mam własną rodzinę, ale moja mama zawsze wie wszystko lepiej, ciągle narzuca mi swoje zdanie i tłumaczenie jej, że my z mężem chcemy tak a nie tak na nic się nie zdaje.
    O tak z tym tekstem o tych ginekologach trafiłaś w sedno. Ale ja akurat kilka lat temu trafiłam na bardzo dobrego lekarza, który nic nie bagatelizuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda, że mieszkasz tak daleko, bo odwiedziłabym tego lekarza...

      Usuń
  6. A mnie faktycznie przeszło po ciąży :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba rozumiem, co masz na myśli z tymi dorosłymi :D Jak kończyłam szkołę to też mi nieźle mieszali w głowie. I niestety do dziś pozostała we mnie ogromna niechęć do osób, które "wszystko wiedzą najlepiej" i "to dla mojego dobra".

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba jestem zdziadziałym dorosłym :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :) jeśli ci się tu podoba - zostań na dłużej!