piątek, 29 czerwca 2018

Zużycia czerwca, czyli denko #6


Mój geniusz sięgnął właśnie szczytu. Robiłam tydzień temu porządki. Stwierdziłam, że zrobię zdjęcia od razu, a jak coś jeszcze zużyję, to będzie kolejne. I zrobiłam. Tylko zapomniałam pogrupować produkty i dzisiejszy post będzie miał... dwa zdjęcia bazowe. Ha, ha. W tym na jednym, jak widzicie jest mnóstwo rzeczy, a na drugim... no cóż. Ale nie dam rady więcej zużyć przez te dwa dni, bo większość jest pełna lub minimalnie połowa. Tak więc, dzisiaj trochę szybciej, zapraszam na zużycia czerwca. 


W minionym miesiącu udało mi się zużyć 21 kosmetyków. Jest to bardzo duża ilość, ale troszkę zakłamana. Zakłamana dlatego, że części kosmetyków nie tyle zużyłam, co się pozbyłam. Dlaczego? O tym będzie przy każdym produkcie osobno.

Tradycyjnie, na zielono oznaczam kosmetyki warte uwagi, na niebiesko przeciętne kosmetyki, a na czerwono kosmetyki, od których lepiej trzymać się z daleko lub takie, które po prostu mi nie przypasowały. 


Batiste Suchy Szampon Tropical - suchy szampon, który bardzo ładnie pachniał. Teraz nie mam go jak powąchać,by dokładniej opisać (nigdy więcej nie wywalę wszystkiego od razu). Pamiętam ten zapach jako słodki, kokosowy. Bardzo mi się podobał. Lekko odświeżał włosy. Dla mnie takie szampony właśnie do tego służą, bo wole umyć włosy tradycyjnie, a nie zdać się na suchy szampon. Unosił je także lekko. Myślę, że kolejny raz kupię inną wersję zapachową, bo tyle ich jest, że szkoda zatrzymywać się na jednej. Jest to dla mnie taki mały must have do układania włosów, bo z jego pomocą fryzury mają to coś

Avea szampon z pokrzywą - litrowy, najtańszy szampon jaki znalazłam. Używałam go bite pół roku, ale przelewałam do pojemnika z pompką po żelu do mycia twarzy. Tak o wiele wygodniej się go używało. Szampon za 5zł, a nie plątał włosów, nie niszczył ich i ładnie oczyszczał. Dało się je rozczesać bez użycia odżywki, ale ja zawsze wolę ją nakładać. Bardzo lubię takie szampony i bardzo rzadko kupuję inne. Jest to tani i dobry szampon do włosów. 

Garnier Fructis Goodbye Damage - odżywka do włosów, która kosztuje 8-10 zł za 200 ml. Cena przystępna. Działanie świetne. Na pewno nie raz do niej wrócę, bo genialnie działała na moje włosy. Wygładzała je. Rozczesywanie to była czysta formalność. Do tego świetnie kręciła moje włosy. Wyglądały po niej naprawdę bardzo ładnie. Zdecydowanie jest warta uwagi. A dodatkowo ładnie, świeżo pachnie. 

Oriflame krem do rąk z awokado - chyba mój ulubiony krem do rąk z Oriflame. Bardzo ładnie pachniał (dzisiejsze denko jest bogate w piękne zapachy). Dobrze się wchłaniał, a także nawilżał. Używałam go kilka razy dziennie, a czasem tylko raz. Moje dłonie po nim bardzo rzadko były suche. To znaczy, jeśli rano posmarowałam nim dłonie, to bardzo rzadko zdarzało się, bym musiała to robić kolejny raz. Raczej wynikało to z odruchu, a nie potrzeby :)  W regularnej cenie kosztuje 16,90 zł, ale na promocji można go dorwać (chyba) nawet za coś około 5 zł. Wtedy szczególnie się opłaca. Tubka zawiera 75 ml. 

Oriflame Optimals krem na noc na przebarwienia - o jak ja go lubiłam! Na początku naszej przygody stosowałam go na noc. Buzia nie była tłusta po nim, a rano była naprawdę ładna. Potem zaczęłam używać go na dzień, bo okazał się lżejszy niż dzienna wersja. Zamieniłam je sobie. Wtedy także świetnie działał. Idealna baza pod makijaż. Ładnie nawilżał, koił. Myślę, że delikatnie na przebarwienia też podziałał. Na koniec moja cera zaczęła płatać mi figle i nie mogłam już go używać, więc zużyłam resztkę (jakoś na 3 razy) do stóp. Żałuję, że na koniec miałam problemy z cerą, bo byłby to mój ulubiony krem. Za 50 ml zapłacimy 59,90 zł, ale aktualnie jest na promocji za 19,99 zł. Warto!

Oriflame Love Nature krem-żel na dzień z aloesem - tym razem leciutki krem na dzień, który idealnie sprawdzi się i na wiosnę i na lato. Lekki, szybko się wchłania. Pozostawia lekką warstewkę, ale nie przeszkadza ona w niczym. Nadaje się do cery mieszanej i myślę, że tłustej też. Do suchej i bardzo suchej byłby za lekki. Pod makijaż także się sprawdzał. Wydaje mi się, że to moje drugie opakowanie tego kremu. Bardzo mi się podoba. Za 50 ml zapłacimy w cenie regularnej 25,90 zł. Na promocji można go znaleźć od 9,90 zł. 

Chorwackie naturalne mydło SAPUN - przywiózł mi je tata z Chorwacji. Nie wiem, ile go było. Nie wiem, ile kosztuje. Ale wiem, że to najładniej pachnące i najlepsze mydło jakiego używałam. Szkoda tylko, że wystarczyło na bardzo krótko. 

Bielenda Carbo Detox maska peel-off z różowym grapefruitem użyłam jej na dwa razy. Kosztowała około 5 zł. Ładnie schodzi z twarzy, ale nie w całości. Być może za mało jej nałożyłam. Oczyszcza, odświeża i matowi cerę. Całkiem fajna maseczka do cery mieszanej i tłustej. 

Isana mydło w płynie - 500 ml za jakieś 5 zł. Tym razem jakaś owocowa wersja. Bardzo ładnie pachniało i robiło to, co mydło ma robić. I tyle. 


Oriflame Love Nature maseczka z ogórkiem - lubię takie pełnowymiarowe maseczki, bo mogę ich chwilę dłużej poużywać. Ta miała 30 ml. W regularnej cenie kosztuje 12,90 zł, a na promocji kupiłam ją za 5 zł + zniżka dla konsultantów. Warto było. Lekka, fajna maseczka odżwieżająco-kojąco-matująca. Idealna do mojej cery mieszanej w kierunku tłustej, a do tego wrażliwej i ostatnio bardzo trądzikowej. Jedyny minus to było zmywanie jej z twarzy, bo chwilę trzeba było się z tym pobawić. Ale nie ukrywajmy, nie każda maseczka jest peel-off. Działanie jak najbardziej na tak. 

Pozostałe kosmetyki:
  • Lakiery do paznokci Golden Rose, Miss Sporty i reszta nie pamiętam - stare jak świat. Ostatni lakier kupowałam jakieś dwa lata temu, więc no... Pozasychane, zglutowane lub niewysychające na paznokciach. Nie było sensu ich dłużej trzymać. 
  • Cienie do oczu May to Be - tanie, średnie cienie z którymi zaczynałam moją przygodę z makijażem. Stwierdziłam, że i tak ich nie używam, a zużycie było spore! Nie ma sensu też nikomu oddawać kosmetyku, który ma jakieś 4 lata, więc wyleciały do kosza.
  • Pomadka Golden Rose w kredce - numerek 15. Uwielbiam te pomadki. Zużyłam jedną do dna. Druga prawie też go sięga. A dlaczego tę oddałam innym prawie całą? Na ręce miała fajny kolor. A na ustach, nawet przy mojej bladej cerze wyglądała źle. Była za jasna. Nie czułam się w niej dobrze. 
  • Double Trouble kredka brązowo-złota do powiek Oriflame - ładna kredka, której nie używałam. Próbowałam wiele razy, ale nie lubię malować się kredkami do oczu. Była fajna, ale mi ta metoda nie odpowiada. Poleciała do teściowej. 
  • Próbka pomadki Giordani Gold Oriflame - zamówiłam próbkę, by zobaczyć jak wyglądam w czerwieni. Nie wyglądam. Koniec tematu.

Jak widać denko było dość udane, pachnące. Dobre kosmetyki wydaje mi się że wynikają z moich przemyślanych zakupów i wracania do firm, które bardzo lubię.

A jak u was z denkami? A może macie sporo nowości? 

22 komentarze:

  1. Nie znam żadnego z tych kosmetyków. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem spore denko, mydełko mnie zaciekawiło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda tylko, że tutaj się takiego nie kupi :(

      Usuń
  3. Zainteresowało mnie to mydełko. W dobie mydeł w płynie zawsze lubię mieć w mydelniczce prawdziwe mydło w kostce :)
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie przepadam za mydłami, a to własnie uważam za genialne ;)

      Usuń
  4. Muszę w końcu wypróbować batiste☺

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jeszcze zbieram produkty do denka, chociaż w 2 dni to chyba jedynie maskę w płachcie jeszcze jakąś dorzucę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie właśnie nie było już i tak co zużyć ;)

      Usuń
  6. Ja chyba kupuję wszystko na bieżąco, jak się skończy. Znam jedynie odżywkę do włosów z Garniera, ale bardziej byłam zadowolona z szamponu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie zakupy teraz wyglądają podobnie, no chyba, że te promocje. Ale tylko wtedy, gdy są sensowne. Od dwóch miesięcy na nich nic nie kupowałam ;)

      Usuń
  7. Zawsze trzymam zdenkowane kosmetyki aż do momentu pisania wpisu, nawet gdy mam zdjęcia, bo zawsze coś tam trzeba sprawdzić na opakowaniu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak zawsze robię, a tu nie wiem, jakiś piorun we mnie strzelił i coś mi się w głowie poprzestawiało :D

      Usuń
  8. Widze duzo kosmetykow Oriflame. Rowniez lubie te wersje Fructis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem konsultantką Oriflame i w sumie bardzo mi się te kosmetyki sprawdzają ;)

      Usuń
  9. Całkiem sporo tego sie nazbierało ;) u mnie Batiste się nie spisują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o widzisz :) a używasz innych suchych szamponów?

      Usuń
  10. Wow jak wiele kosmetyków udało Ci się zużyć podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja siebie też podziwiam, bo zawsze piszę, że to tylko raz tak dużo, a tu się okazuje, że ciągle tyle tego jest xD

      Usuń
  11. Znam aloesowy krem do twarzy Love Nature, który bardzo lubię, tak samo jak i zapach awokadowego kremu do rąk z Oriflame. Świetne denko! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :) jeśli ci się tu podoba - zostań na dłużej!