piątek, 10 sierpnia 2018

Kot odkrywca, kot podróżnik


Dziś temat bardzo poważny, bardzo na czasie, bo przecież to teraz właśnie wyjeżdżamy w podróże, odkrywamy nowe miejsca. Koty to też odkrywcy i podróżnicy. I wcale nie jest im do tego potrzebny samochód, rower, samolot. Wystarczą własne cztery kąty i cztery (a może nawet trzy) łapy. One potrafią znaleźć sobie zajęcie pełne magii, poszukiwań oraz eksploracji. Potrafią. W domowym zaciszu.



Niezmierzone góry ubrań

Gdy robiłam wczoraj porządek w komodzie i wyrzuciłam wszystkie ubrania, zjawiła się ona. Fifi. Fifinda księżniczka. Porzuciła swoją dostojną pozę i zabrała się za eksplorowanie niezbadanych wcześniej terenów. Włożyła łepek w szparę między sukienkami. Zaczęła kopać, wciskać się bardziej. Gdy już widać było tylko ogonek, góra osunęła się i spadła (bez) z hukiem na podłogę. Ukazała się ona, pełna gracji, niezmordowana. I znów zaczęła kopać, pchać się głębiej do celu. Poznawała nowe tekstury, zapachy, kolory. I kopała, kopała bardzo głęboko. 

Zakręcone przygody

Tym razem głównym bohaterem jest Toffi. Kocur z piekła rodem. A do tego słodki i kochany mruczuś. Na co dzień oszalały demon, ale przy ludziach - istny cukiereczek. Uwielbia biegać jak opętany. Rozpędza się i w tym biegu wskakuje na karuzelę (krzesło). Wdrapuje się. Ono kręci się niebezpiecznie, ale jemu to nie straszne. Niczego się nie boi (jedynie dziwnych dźwięków, chodzenia, mówienia, ludzi, owadów, wody,  jedzenia, podłogi, łóżka...). Jest bardzo odważny (gdy nie ucieka w popłochu lub podskakuje w strachu). Kręci się na karuzeli (krześle). Drapie, skacze, obraca się, łapie ogonek. I kręci się kręci, a to wszystko za darmo!

Czerwone szelki

Gdy tylko wezmę je ja lub mój P. do ręki - od razu przybiega księżniczka Fifolinda. Daje sobie je w spokoju założyć. Już wie, co ją czeka. Schodzi po schodkach. Dwa piętra w dół. Czasem męczy się po drodze i trzeba jej pomóc. Gdy wyjdzie na dwór - cieszy się tym. Siada na słoneczku lub w cieniu (gdy jest bardzo gorąco) i rozkoszuje się widokiem. Obserwuje drzewo, ptaki. Nie ma wiele do zwiedzania (koło kamienicy z tyłu jest parking i kawałek trawy przy śmietniku, ale na nim jest tyle szkła i śmieci, że lepiej, by tam nie chodziła). Siedzi sobie więc, wącha samochody, liczy mrówki. Gdy jej się znudzi - wraca pośpiesznie do domu. Kładzie się na wycieraczce pod drzwiami i myje się. Brudna nie wraca do domu. 


Nowe miejsca

Po przemeblowaniu na piętrze, zachowują się tak, jakby nie znały tego miejsca. Od nowa zwiedzają, poznają, szukają sobie idealnego legowiska robiąc przy tym trochę bałaganu. Uczą się na wszystko wskakiwać, a potem leżą na podłodze i podziwiają swoje nowe miejsce. Zupełnie tak, jak ludzie, gdy wyjadą do innego kraju. U kotów jest to trochę tańsze, bo wystarczy wszystko poprzestawiać. 



A jakie przygody mają wasze koty? 

8 komentarzy:

  1. Mój kot niestety z szelkami nie chciał chłodzić. Kiedy tylko mu je zakładałam od razu kładł się brzuchem do góry... i po spacerze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój na początku też tak, a potem się nauczył ;)

      Usuń
  2. Jak ona śliczna <3 Moje też potrafią poszaleć po chałupie aż wszystko leci, ale jak wlatuje mucha to śpią leniwce ;) Więcej takich opowiadań proszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, co piątek pojawiają się nowe opowiadania ;)

      Usuń
  3. Cóż za pozy, pełen chill out ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. toż to koty, one niczego nie potrafią tak dobrze, jak odpoczywać ;D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz :) jeśli ci się tu podoba - zostań na dłużej!