środa, 1 sierpnia 2018

Denko lipiec 2018


Zapraszam dziś na nowy post, tradycyjnie na początek lub koniec miesiąca jest to denko. Dziś jest to dziesięć pełnowymiarowych produktów oraz trzynaście próbek. Kilka fajnych kosmetyków, ale też kilka beznadziejnych. Jak zwykle zresztą. Zapraszam do czytania.



ISANA Professional pure locken odżywka do włosów - miałam wielkie nadzieje związane z tą odżywką. Mam kręcone włosy i chciałam ten skręt wzmocnić. Udało mi się to? Nie. Ta odżywka nie robiła kompletnie nic, a wręcz mam wrażenie, że włosy po niej są jeszcze prostsze niż normalnie. Kallos wiśniowy bardziej kręci moje włosy niż odżywka do tego celu przeznaczona. Nie jest to drogi kosmetyk, ale mimo wszystko "pure locken" coś oznacza... Jestem bardzo zawiedziona. 

Alterra Olejek do włosów z olejkiem z pestek moreli - och jak on pachnie! Słodko, pięknie. Jak nadzienie brzoskwiniowe w drożdżówce. A co z działaniem? Na początku używałam go tylko na końcówki, ale nie mogliśmy się dogadać. Za bardzo przetłuszczał mi włosy. Ale zaczęłam go używać do olejowania włosów i w tej kategorii sprawdził się całkiem dobrze. Nie jest idealny, ale nie jest też to zły kosmetyk. 


Isana pianka do golenie jagodowa - co tu dużo pisać. Ładnie pachnie, daje poślizg. Przyjemnie się jej używa i jest w miarę wydajna. Kosztuje poniżej 5 zł, więc tym bardziej warto. Wracam do niej cały czas. 

Femina Intimea emulsja ochronna do higieny intymnej - najgorszy płyn, który miałam. Konsystencja zbyt wodnista, by jej dobrze użyć. Trzeba go wiele, ale nie daje to prawie nic... Nie polecam. Zużyta mniej więcej połowa - większość do mycia pędzli, ale i tak nie jest idealny. 

Feet Up Oriflamekrem do stóp z rabarbarem i truskawką - fajny, przyjemny kremik do stóp. Idealny na lato, bo chłodzi. Jego zapach jednak przechodzi w trochę mentolowy, co mi akurat przeszkadza, ale powiedzmy, że nie jest to wada. Nie nawilża jakoś bardzo, ale odświeża i, jak mówiłam, chłodzi. Więcej mi na lato nie było trzeba. 


Golden Rose lipgloss - błyszczyk. Kiedyś, gdy wyrażałam na jego temat opinię, dostałam komentarz: u mnie się sprawdza! Zastyga na mat i trzyma się cały dzień. Taaak. Tylko... to jest błyszczyk, a nie matowa pomadka. Więc, nie zastyga, nie jest matowy. Jest błyszczący, ale bez drobinek. Kolor mi się podobał, ale na ustach szybko zbierał się w załamaniach. A potem zaczął dziwnie pachnąć, więc właśnie się go pozbywam. 

Lovely Kiss Lips - błyszczyk z Lovely. Ładne, delikatnie wykończenie, ale bardzo rzadko używam błyszczyków. Za  grosze kupiony i nie jest mi go szkoda, ale wyrzucam. Miałam go już ze 3 lata, więc przyszła jego pora. 

Oriflame The One featherlight mascara - tusz do rzęs z Oriflame. Przy zużyciu ostatniego pisałam, że zamieniłam sobie szczoteczki. Ten miał ją większą i bardziej rozczapierzoną. Dlatego wolałam małą szczoteczkę od poprzedniego. Tusz ładnie się trzymał, nie osypywał, nie sklejał rzęs. Co tu ukrywać - lubię tusze tej marki. 


Bielenda Super Power Mezo Serum - niegdyś mój ulubieniec. A teraz? A teraz nie robiło już tego, co kiedyś. Za pierwszym razem udało mi się z nim pozbyć trądziku. Tym razem jest jakieś gorsze podłoże, bo nie stało się nic. Oczywiście, ładnie napina i matowi skórę, ale liczyłam właśnie na tę pierwszą cechę. Szkoda, ale i tak uważam, że to dobry kosmetyk.


Bielenda Biotanic Spa Rituals krem przeciw zmarszczkom - miałam kilka próbek, więc chwilę go potestowałam. Osiem dni. Rano i wieczorem. Fajnie się wchłaniał, dobrze sprawdzał się pod podkład. Troszkę uspokoił moją cerę, ale mimo wszystko to nie jest dla mnie "to coś". 


Ziaja - kuracja olejkami arganowym i tsubaki szampon - te dwie próbki zużyłam na jeden raz. Nie mam na jego temat żadnej opinii. 


Dermedic antybakteryjny żel do mycia - taka sama sytuacja jak wyżej.


Evree Max Repair body balm - jedna próbka spisała się dobrze, ale nie wiem, jak byłoby dalej.


Bielenda Crazy Mask kotek - maska oczyszczająca. Nie oczyszczała, ale wygładzała, nawilżała i rozświetlała. Nie przepadam za maskami w płachcie przez ich ceny - jedno użycie za 10 zł? A z drugiej strony, gdyby były tańsze, to używałabym je każdego dnia :)



I to na tyle! A jak u was? 

Odwiedzę wasze blogi w wolnej chwili, bo na razie staram się ogarnąć z pracą. Ale obiecuję, że nadrobię!

18 komentarzy:

  1. Uwielbiam ten Balsam Evree, mam już chyba trzecie opakowanie i na pewno kupię następne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie testowałam żadnego z tych kosmetyków. Ale troszkę się uśmiałam z fragmentu o błyszczyku. Dobrze, że to przytoczyłaś :* :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zakochałam się w kosmetykach Oriflame i głównie z nich korzystam, ale brakuje mi antyperspirantów w sprayu - korzystam aktualnie z Adidasa i to chyba kosmetyk, który kończy mi się najszybciej :) Klaudia, masz jakieś sprawdzone właśnie antyperspiranty w sprayu? Szukam idealnego, wiele z nich niszczy białe koszulki, bo pozostaje "syndrom żółtej pachy", jak to nazywam. Testuję teraz Adidas Climacool, sprawdza się chyba najlepiej - nie pachnie drażniąco, opary mnie nie duszą (jak przy Dove) i to technologia, która przy ruchu ma się uaktywniać, ale jeszcze nie zwracałam na to uwagi, jak ktoś ma coś polecić to z góry dziękuję za pomoc. <3
    Klaudia - uwielbiam jak piszesz :) czekam na następny post, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie używam antyperspirantów ;) wolę się umyć wa razy dziennie ;)

      Usuń
  4. No właśnie ta cena za maski w płachcie sprawia, że raczej ich nie kupuję...a lubię:)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. też zużyłam buteleczkę serum Bielendy i mimo iż się sprawdziło to jakoś nie spieszy mi się z kupnem kolejnego opakowani

    OdpowiedzUsuń
  6. A u mnie z kolei Mezo Serum w komplecie z kremem nie robiło nic :) Ale co cera to inne wymagania ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Aish zapomniałam dopisać o tej masce w płachcie :) Moje maseczki mają ceny od 2 złotych do 29 złotych za sztukę i powiem Ci, że czasem są ogromne różnice w działaniu. Maska za 2 złote może świetnie nawilżać, a maska za 15 złotych może nie robić nic co producent obiecuje. Zanim znajdziesz idealną to potrwa. W moim wypadku najlepiej sprawdzają się It's Skin po 12 zł, Skin79 po 10 zł i na nieszczęście mojego portfela Oozoo Bear za 29 zł XD I tak mam chyba koło 30 maseczek łącznie i robię je 3-4 razy w tygodniu. Nie uważam, że to drogo, bo zabieg u kosmetyczki kosztuje więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie 12 zł o dużo za jedno użycie. Wolę kupić tubkę maseczki za tę cenę i być zadowolona przez jakieś 10 użyć :D

      Usuń
  8. U mnie pianki do golenia z Isany się nie sprawdziły, za to krem do stóp z rabarbarem z Feet Up bardzo polubiłam. Chętnie też bym przetestowała to serum z Bielendy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety zadnego z tych kosmetykow nie uzywalam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :) jeśli ci się tu podoba - zostań na dłużej!