środa, 8 sierpnia 2018

Mój bullet journal



Przyszła pora na najbardziej czasochłonny post w historii tego bloga. Materiały zbierane przez cztery i pół miesiąca. Zdjęcia obrabiane bardzo długo, by zbyt wiele prywaty nie wypłynęło. A do tego sporo, sporo stron, trackerów i innych przydatnych rzeczy z mojego bullet journala. Zapraszam do czytania i oglądania. 




Na pierwszej stronie mam tylko napis BULLET JOURNAL. Miałam zamiar coś tam porysować, ale jakoś z tego nic nie wyszło, więc powiedzmy, że jest to minimalizm :) 


Czasem miesiące piszę po polsku, czasem po angielsku. Nie trzymam się jednego języka. Poniżej wybrane strony z kwietnia, maja i czerwca, bo tych ostatnich dwóch miesięcy nie będę pokazywać, jeśli chodzi o stronę z samą nazwą miesiąca. Po prostu z nich zadowolona nie jestem.


Tracker całoroczny. Na każdej półce znajdują się przeczytane książki z trzech miesięcy. Półki są cztery. Muszę go uzupełnić, bo lipiec na razie wygląda marnie, a książki czekają na zapisanie. 


Tracker mediowy, że tak to nazwę. Tu śledzę ilość obserwatorów na blogu i na instagramie oraz ilość wyświetleń bloga. To taka bardzo motywująca dla mnie strona. Dzięki kolejnym zamalowanym kratkom mam ochotę działać dalej. 


100 nowych rzeczy, które w większości są dla mnie bardzo prywatne, ale kilka napiszę wam tutaj: smoothie, laser tag, pasta z awokado, tarta monte, rozpoczęcie pracy. Mam już 47 rzeczy na liście. 


100 dni bez spodni to dla mnie bardzo proste wyzwanie, bo nawet zimą chętniej chodzę w spódniczkach niż w spodniach. 

Ćwiczenia jelenie - tracker już nieaktualizowany. W dalszej części znajdziecie nowy. 

100 wyrzucić - czyli pozbyć się, oddać, wyrzucić 100 rzeczy. Mam już 59 na liście i wcale nie jest to takie trudne. Są to np. lakiery do paznokci, podarte kapcie, pudełka, noże. 


Zakupy kosmetyczne, czyli tracker, dzięki któremu przestałam być zakupoholiczką i teraz kupuję kosmetyki, których faktycznie potrzebuję. 


Tracker do nauki słówek z angielskiego - tutaj wpisuję ile procent słownictwa z danego tematu zapamiętałam. Mam swój określony sposób powtórek. 


Hiszpański - tak samo jak angielski, tylko prostsza tematyka słownictwa. 



Lipiec, czyli do tej pory mój ulubiony miesiąc pod względem szaty graficznej. 


Tracker blogowy, który akurat mi się nie sprawdził, ale pewne rzeczy (niewiele) były powiedzmy przydatne i będę z nich jeszcze korzystać. 


 Cele na lipiec. Rozpisane na kategorie. Co w której jest niech pozostanie moją tajemnicą, ale, jak wiemy, każdy z nas ma inne cele i zupełnie inne potrzeby. Jeśli chcecie wiedzieć, jak planować, by te plany faktycznie potem zrealizować - chętnie napiszę dla was osobny post. 


Odgruzowanie szafy. Mam niewiele ubrań, ale lubię tę ilość jeszcze zmniejszać. Jeszcze nie przeprowadziłam projektu według tego schematu, ale zrobię to w niedalekiej przyszłości. Chcecie poznać efekty? 


Plan tygodnia - chodzi tylko o naukę języków obcych. Poprzeczkę stawiam bardzo wysoko. I tak, pracuję na etat i mam na to czas. I mieszkam bez rodziców. Nikt za mnie nie gotuje i nie sprząta. 


Przychody i wydatki - wszystko rozpisane na potrzebne nam kategorie. 


Sukcesy małe i duże oraz tracker dobrych poranków. W tym drugim doszłam do jednego wniosku - nie jestem systematyczna. 


Złe nawyki. Jestem ich świadoma i mam zamiar z nimi walczyć. 


Słonecznikowy, żywy kolorystycznie sierpień. 


Cele na ten miesiąc. 


Znów przychody i rozchody.


Już trzy sukcesy.


Wish list dla domu, siebie i kotów. Będzie dopiero uzupełniane. Ale ja i tak nie mam wielu potrzeb. 

Sport - do niego właśnie wróciłam po przerwie. Mam nadzieję, że na długo.


Nowy tracker na ćwiczenia jelenia. Też dopiero do tego wróciłam. 


Jak wam się podoba? Chcecie więcej takich postów? Mam jeszcze trochę do pokazania. Mogę też każdy miesiąc (od września począwszy) pokazywać wam osobno. 

9 komentarzy:

  1. Muszę sobie sama też zrobić taki planer :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładnie to zrobiłaś :D

    https://karolina-snowarska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładnie to zrobiłaś :) Zauważyłam, że zeszyty w kropki są popularne ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam, ja jakoś nie umiem być systematyczna w robieniu BuJo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyglada to pieknie, ale ja nie mialabym cierpliwosci do takiego dekorowania stron :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale pięknie wygląda Twój bullet journal! Uwielbiam przeglądać z nim takie wpisy i inspiracje.. sama jednak nigdy go nie prowadziłam. Chociaż może warto zacząć? Pozdrawiam! <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :) jeśli ci się tu podoba - zostań na dłużej!